Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

24.05.2008
sobota

Na rocznicę tego miejsca…

24 maja 2008, sobota,

…nawiążę do mojego pierwszego tu wpisu, a jednocześnie – do jednego z pierwszych pod nim komentarzy. Pierwszym komentatorem był – jak się okazało potem – mój dawny szkolny kolega, ale drugim był Hoko, który m.in. wspomniał o pewnym opowiadaniu Lema. A dokładnie – chodziło o Podróż Dwudziestą Piątą z Dzienników Gwiazdowych.

Bohater, dzielny Ijon Tichy, podróżnik międzyplanetarny, jest umówiony na spotkanie z profesorem Tarantogą, ale obaj mają pecha i gdy tylko Ijon przyleci na jakąś planetę, okazuje się, że profesor musiał już polecieć dalej. Na jednej z nich profesor zostawia list i w postscriptum zaleca: „Gorąco radzę Wam [Wam, Kolego – przyp. DS] pójść wieczorem do miasta na koncert – jest doskonały”.

Po pewnych perturbacjach, które tu pominę, Tichy dociera do sali. „Ledwiem usiadł, dyrygent zapukał pałeczką i wszyscy się uciszyli. Członkowie orkiestry jęli poruszać się żwawo, grając na nie znanych mi instrumentach, podobnych do trąb z dziurkowanymi lejkami, jak u polewaczki; dyrygent to wznosił z przejęciem przednie kończyny, to rozkładał je, jakby nakazując grać ‚piano’, lecz ogarniało mnie rosnące zdumienie, albowiem nie słyszałem najsłabszego dźwięku. Zerkając nieznacznie na boki widziałem ekstazę malującą się na twarzach sąsiadów; coraz bardziej zmieszany i zaniepokojony, próbowałem dyskretnie przetkać sobie uszy, lecz bez najmniejszego skutku. Wreszcie, sądząc, żem stracił słuch, cichutko postukałem paznokciem o paznokieć, jednakowóż ten cichy odgłos dobiegł mnie wyraźnie. Tak tedy, nie wiedząc zgoła, co o tym wszystkim myśleć, zafrapowany powszechnymi oznakami zadowolenia estetycznego, dosiedziałem do końca utworu. Rozległa się burza oklasków; skłoniwszy się, dyrygent znów zastukał pałeczką i orkiestra przystąpiła do następnej części symfonii. Wokół wszyscy byli zachwyceni, słyszałem mnogie pociągnięcia nosami i brałem to za oznaki głębokiego wzruszenia. Nastąpiło wreszcie burzliwe finale – mogłem o tym sądzić tylko po gwałtownych wybuchach dyrygenta i kroplistym pocie, jaki staczał się z czół muzykantów. Znowu zagrzmiały oklaski. Sąsiad zwrócił się do mnie, wyrażając uznanie dla symfonii i jej wykonawców. Odpowiedziałem ni w pięć, ni w dziewięć i wymknąłem się zupełnie zdetonowany na ulicę.

Oddaliłem się już o kilkadziesiąt kroków od budynku, gdy wtem coś mnie tknęło, żeby spojrzeć na jego fasadę. (…) na froncie widniał wielki napis Miejskie Olfaktorium, poniżej zaś rozlepione były afisze programowe, na których przeczytałem:

SYMFONIA PIŻMOWA ODONTRONA

I Preludium Odoratum

II Allegro Aromatoso

III Andante Olena

Dyryguje

przebywający na gościnnych występach

słynny nosista

HRANTR

Zakląłem gniewnie i obróciwszy się na pięcie pośpieszyłem do hotelu. Za to, że nie doznałem przeżycia estetycznego, nie winiłem Tarantogi, albowiem nie mógł wiedzieć, że wciąż jeszcze doskwiera mi katar, jakiego nabawiłem się na Satellinie”.

Kochani! W pierwszą rocznicę naszego tu wspólnego się zabawiania życzę Wam, abyście nigdy się nie znaleźli w takiej sytuacji! Żebyście spotykali się tylko z muzyką, która do Was dociera! I żeby Wam przynosiła same wspaniałe odczucia. Żadnych katarów uszu! 😀

Rok temu weszłam w sytuację całkowicie dla siebie nową. W moim życiu osoby piszącej to było wyzwanie: pisać nie tylko tak, żeby opowiadać, ale żeby rozmawiać (bo od początku zakładałam w naszych kontaktach interaktywność). I to rozmawiać z ludźmi, których w większości nie widziałam na oczy, ale mimo to dowiadywałam się o nich coraz więcej. Niektórych z Was znałam już wcześniej (ale to mniejszość), niektórych spotkałam w ciągu tego roku, o większości nie wiem nawet, jak wyglądają. I mimo to jakoś tam się zaprzyjaźniliśmy, żeby nie powiedzieć – uzależniliśmy… Moja siostra powiedziała kiedyś złośliwie, że jesteście moją rodziną zastępczą. To zabawne, ale tak jakby jest coś na rzeczy – mamy potrzebę bycia w kontakcie, bo mamy poczucie, że stworzyliśmy coś fajnego. I nie chodzi tylko o tych parę kryminałów czy kopy poezyji czy nawet jedno rozbuchane libretto… Podkreślam, że nie ja, tylko my razem to stworzyliśmy.

I za to Wam dziękuję! Najpierw najwierniejszym od pierwszego wpisu. In order of appearance, jak piszą na filmach. A więc: Hoko, PAK-owi, Jacobsky’emu, fomie, Jaruciezeenowi, a cappelli; rzadziej z tych spod pierwszego wpisu pojawiają się ostatnio: bernardroland, Arcadius, Witold, Torlin, Ana, Jolinek51; niektórzy pojawiali się jeszcze rzadziej, a niektórzy znikli.

Niedługo potem pojawiły się kolejne bardzo zasłużone w życiu blogowym osoby: Alicja, mt7, owcarek podhalański, Helena, passpartout, Miś2 (potem jako Marek Kulikowski), Jędrzej U. z sąsiedztwa. Krótkie a smaczne były (coraz rzadsze, ostatnio niestety wcale) pojawienia się Andrzeja Szyszkiewicza czy Pana Lulka, nie mówiąc o Piotrze z sąsiedztwa, z którym się przecież i w innych miejscach spotykamy.

Ale przecież i później pojawiały się różne ważne dla tego miejsca osoby, jako to np. aliendoc (gdzież on znikł jak sen jaki złoty?), Camille Sans-Sens i maess (które już nie pisują, ale czasem spotykam się z nimi w realu), Teresa Czekaj (z którą pewnie zaniedługo też się spotkam), wreszcie nowsze „nabytki”, jak nasz chtchéniatchèque terrible, czyli Bobik, Quake, KoJak Moguncjusz, Piotr Modzelewski, hortensja, haneczka czy ostatnio Małgosia, Alla czy Beata. Dziękuję Wam wszystkim, jak i tym, którzy pokazywali się rzadziej i z braku miejsca ich nie wymieniłam, no i tym, którzy tylko czytają i się nie wpisują…

Strasznie się rozpisałam. Ale raz na rok można!

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 242

Dodaj komentarz »
  1. Pierwszy kielich spełniła Pani Sekretarz jeszcze pod poprzednim wpisem 😀 A pod tym jej toastem pierwsze poezyje. Dzięki!

  2. Pani Kierowniczko, zanim zdążyłem dochłeptać pod starym wpisem, już mnie wysłano pod nowy. No, całkiem jak w realu, przeganiają jak psa! Ale pies Pani wszystko wybaczy, a nawet wypije jeszcze jeden toast na nowym miejscu! 😀

  3. … u mnie wczesna pora wieczorna sprzyja toastom! Zdrowie!
    Nie wiem, czy Kierowniczka pamięta, że namawialiśmy do założenia blogu muzycznego chyba u Torlina, że przydałby się, a Kierowniczka nie byla pewna – i proszę, jak szybko zaskoczyło, od samego poczatku (można znalezć w archiwach)!
    Ja jestem taki neptyk muzyczny od strony klasyki i tak dalej, ale – z przyjemnościa tutaj zaglądam, czasem piszę głupoty nie na temat, a na boku poduczam się trochę. Tu ktoś poda sznureczek do, tam ktoś napisze wrażenia z koncertu, zachęci, zniecheci, wymiana opinii. No i nie zapomnijmy o librettach i poezjach 🙂
    Zdrowie Kierowniczki i wspaniałego Blogu!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To było u Pana Daniela, kiedy mnie zaprosił, żebym napisała recenzję z warszawskiego koncertu New York Philharmonic:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=261
    Komentarze poniżej przekonały mnie, że warto ten blog założyć.
    Potem była jeszcze zapowiedź u Pani Janiny:
    http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=90#comment-13013
    U Torlina występowałam jeszcze całkiem incognito…

  6. Pani Dorotecko!

    O 22:05 powiedziała Pani: – Popróbowałabym…

    No, to proszę, do toastów pasujące… 🙂

  7. Mniam mniam 🙂

  8. Wolno się poczęstować? Ja stęskniony, z kraju bezoscypkowego 🙁 Za to, jak już będę miał zagryzeckę, mogę wznieść jeszcze jeden toaścicek 🙂

  9. Bobiczku, czym (wirtualna) chata bogata 😀

  10. Wirtualna chata rozśpiewana? 🙂

  11. Jeden toast – się nie liczy.
    Drugi – małe piwo.
    Po tym trzecim, do oscypka,
    juz sie lepiej śpiwo! 😀

  12. Hej, jeden, drugi, trzeci,
    Napijmy się, drogie dzieci!
    Hej, czwarty, piąty, szósty,
    Nie wyjdziesz z suchymi usty! 😀

  13. Siedem, osiem, spieszcie usta,
    butla jeszcze nie jest pusta,
    dziewięć, dziesięć, tak do setki –
    sen miał będziesz po tym letki! 😀

  14. Oj, letki 😀
    To na razie się ewakuuję. Ale w dzień zaczynamy od nowa! Nie ma tak dobrze – nawet nasz wiadomy Filar (choć niedawno w innym miejscu nazwał się byłym filarem, ale ja nie przyjmuję tego do wiadomości) wykpił się jak dotąd jakimś skrótem myślowym… 😆
    Dobranoc 😀

  15. Zdrowie!
    Bobik popędza… 😉

  16. Takiej Alicji to dobrze, jeszcze wczesna pora…

  17. Kiedy spojrzę hen za siebie
    Na blogowy rok miniony,
    Widzę, żem nie dbał o siebie
    Takoż o swą żonę,
    Raz zyskałem, raz traciłem
    Cielesnej powłoki,
    Lecz się blogiem tym cieszyłem
    Jak na bliski pogrzeb zwłoki,
    Niczego mi nie żal…

    W szczególności wierszyków,
    Pisanych bez liku,
    Dowcipnych komentarzy,
    Blogowych hucpiarzy,
    I gości drewnianych,
    Niewydefekowanych,
    Licznych talentów
    I blogowych smętów….

  18. No proszę – coś wyczułam…
    Zdrowie Filara, czyli zeena 😀

  19. Widzę, że nostalgia Marylowa trwa… 😉

  20. Nie szkodzi….

  21. Na dobry sen,
    Tylko zeen….

  22. No, to teraz spokojnie pójdę spać 😆
    Luli luli luli,
    Jak śpiewa Owcarek,
    Przyśni się nam dzisiaj
    Chyba pełny barek…
    Ten sen się nam wyśni
    I człowiek się ruszy,
    Wypije, potańczy –
    I zagra mu w duszy 🙂

  23. Letki sen pod Filarem? 😯
    Czy mam dać temu wiarę?

  24. Niech Bobik uważa,
    Bo się czasem zdarza,
    Że nim kto tu zaśnie,
    Filar go przytrzaśnie…
    Na wieczny sen,
    Też tylko zeen….

  25. Zasnąć wiecznym snem na blogu?
    to by była szkoda –
    nigdy bym się nie dowiedział,
    co zeen jeszcze doda*
    do dotychczasowej weny,
    którą ma, jak zwykle zeeny.

    *nie byłem pewien, czy pisze się doda czy Doda, ale po tylu toastach to chyba nic dziwnego.

  26. To już rok ? Boy, ale ten czas leci…

    Dziękuję za pamięć i życzę dalszych lat w obecnym blogostanie.

    Jacobsky

  27. Bardzo bym chciał, żeby Maryla zaśpiewała słowa Zeena; nie jest to zresztą rzecz nieprawdopodobna, nie takie rzeczy się zdarzały. Toast spełnię z najwyższą przyjemnością, tym bardziej, że przebywanie w Waszym miłym towarzystwie wpływa korzystnie na zdrowie, jest prawdziwą kuracją. Ponadto lekarze zalecili mi picie czerwonego wina – a mam zamiar liczyć się z ich zdaniem – więc wszystkiego najlepszego na długie, długie lata.

  28. Piotrze, czy lekarze pozwalają rekonwalescentom nie spać o tej porze? 😯
    No, ale w zasadzie szczeniakom też nie wolno i co z tego? 😀

  29. Zaczytałem się gdzieś obok a tu Piotr M się zjawia 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    Miałem (wczoraj już) posiad ze znajomymi. Puściłem Rykardę do Sherry.
    Póki była (Sherry) to było O.K. Wraz z ostatnim łykiem pojawiły się objawy zniecierpliwienia i sugestie zmiany płyty. Nie świadczy to o tempie picia, bowiem nalewałem z napoczętej butelki (brrrr, obciach 🙂 )W związku z tym nie wyjąłem następnej butelki Sherry, tylko najbezczelniej jak mogłem, zaproponowałem piwo (nawet wina nie wyciągnąłem), które zostało przyjęte….
    Swoją drogą, końcówki niektórych utworów są lekko męczące, co mogło stanowić podstawę ich narzekań, niemniej ta korelacja…. 😉
    Ja bardzo ostrożnie podchodzę do zaleceń lekarzy. Przed wielu laty nie dawali mi szans do tego stopnia, że zdecydowałem się przyspieszyć nieuchronne i worek leków uroczyście pyrgnąłem do śmietnika. To, że poczułem się zdecydowanie lepiej, to mało. Wróciłem do pracy, do sportu, do normalnego życia i…… nic się nie stało, a właściwie stało się: zacząłem normalnie żyć 🙂 Wobec pewnych przypadków medycyna jest bezradna….
    Tym optymistycznym akcentem kończę, pozdrawiając Cię serdecznie.
    🙂

  30. zeen, czasem można wierzyć i lekarzom. Znam z bardzo bliskiej odległości przypadek, kiedy powiedzieli, że można przeżyć mimo raka i to się od 12 lat sprawdza, tfu, tfu.

  31. Zeenie – takie zalecenia lekarzy jak codzienny spacer, co najmniej 3 kilometry, i szklaneczka czerwonego wina przyjmuję bardzo poważnie i zamierzam sie do nich stosować. Inaczej jest w Twoim przypadku; w każdym razie to fantastyczne, że nie postąpiłeś tak jak Ci nakazywali lekarze, to znaczy nie pożegnałeś się z życiem. Co do Parasol – wczoraj nastawiłem sobie tę płytę i pożałowałem tego, że ją zarekomendowałem. Właśnie te przeciągnięte końcówki utworów sprawiły, że nie podoba mi się tak jak na początku. Będę ostrożniejszy w zachwalaniu. Dostałem do posłuchania nową płytę Gotham project; po pierwszym utworze zachciało mi się mieć to natychmiast, przy trzecim odqwołałem to zachcenie, niby niczego nie można zarzucić – a nuży.
    Bobiku – to niespanie zostało spowodowane pastą do zębów. Po długim myciu zębów – nagle okazało się, że całą jamę ustną mam poparzoną, potem zacząłem puchnąć. Teraz opuchlizna, po zażyciu wapna, schodzi ale oparzenie pozostaje.

  32. Witam o poranku
    z litrem kawy w dzbanku
    Toast wznosze rymem
    a to tak jak winem!

    W pierwsza rocznice (hohoho) wszystkim (a i sobie tez) rocznic kolejnych, a suto zakrapianych. Dla wyostrzenia uszu
    Usmiech Giganta

  33. Nie chwaląc się i ja zaczęłam jubileusz już późnym wieczorem wczoraj. Spodziewam się jeszcze wielu jubileuszy na tym blogu, bo tak Gospodyni, jak i Domownicy , to stworzenia uparte, wytrwałe i muzycznie „nawiedzone”
    Wszystkiego dobrego w nowym roku blogowym i w każdym następnym.

  34. I ja wznoszę toast – wszystkiego dobrego! 😀

  35. Widzę, że choć gospodyni poszła spać, goście się dalej bawili… Zdrowie miłych gości po raz pierwszy 😀
    Na ich cześć na dzień dobry:
    http://www.youtube.com/watch?v=bXJcMedsmw8

  36. Bobik @4:18 – ja znam całkowicie odwrotny przypadek, lekarze dawali chłopakowi parę miesięcy życia z powodu nieoperacyjnego guza mózgu (trzeciego z kolei), jest zdrowy już od ponad dwóch lat bez śladu guza, niedawno zrobił doktorat 😀
    A czerwone wino i spacery – nawet bez wskazań lekarzy się zaleca!

  37. Trochę cierpiąca, ze spuchniętą ręką i niemożliwie swędzącą zarazem (zaraza mnie ugryzła wczoraj, nawet nie wiem, co za jedna) w środku mojej nocy nad ranem nie wiem, czym tu wznieść toast. Wodą nie wypada, maślanki zabrakło. Herbatka z hibiskusa i dzikiej róży może być?
    Ciapnęłam „tea tree oil” na ugryzione i czekam, kiedy cholerstwo przestanie swędzieć. Uroki mieszkania w takim miejscu. Masz las za domem, jezioro przed, Ziuta odwiedza, wiewióry i tak dalej, a przychodzi czas, że insekty chcą człowieka pożreć żywcem.
    Dwururke kupie i powystrzelam…
    Tymczasem zdrowie Blogu!

  38. Alicjo, a moze lepiej proce. Wpatrujesz sie w leze oko cholerstwa przez dwa tygodnie, a potem tylko pac – i po nim (cholerstwie znaczy)
    Mozna rowniez tymczasowo obciac reke, poczekac, az przestanie swedziec i przyszyc czarna nitka.
    Nie radze jednak drapac az do kosci
    😀

  39. 159 wpisów przez rok to gratulacje się należą …. 🙂 … życzę miłego muzykowania w poetyckich nastrojach …. 🙂

  40. Pani Dorotko, gratuluję i ja. Podziwiam bardzo. Pozdrawiam serdecznie!

  41. „Led Zeppelin will not be performing in Toronto in August, despite speculative reports to the contrary.” <– 🙁
    Oj, a miałam nadzieję 🙁

  42. Alicjo, może weź coś przeciwbólowego, bo na swędzenie też pomaga.

  43. Tereso,
    bardzo się powstrzymuję przed tym do kości. Czarną nitką, powiadasz? A to nowatorskie spojrzenie 😉
    Kontraścik, że tak powiem. Zdaje się, że ten olejek działa lekuchno, ale jednak. Jak się ma w perspektywie obcięcie ręki, to chyba wszystko zaczyna działać, a przede wszystkim wyobraznia? 😯
    Zdrowie Kierowniczki blogu!

  44. O rany, wisielcze coś to picie pod gryzące insekty 🙁
    Może je odgoni Lot trzmiela na ośmiu fortepianach? 😀

  45. Tereso Stachurska,
    przeciwbólowe cuś to pobieram dopiero wtedy , kiedy już ani ręka ani nogą, czyli bardzo rzadko. Toż nie takie bóle i swędzenia sie przechodziło 😉
    A ponarzekać nie szkodzi, wręcz pomaga 🙂
    Idę dospać, a Wam życzę pięknego dnia. U mnie za oknem księżyc, że tylko w mordę mu dać.

  46. No tak, wtedy byłem pierwszy (prawie), a teraz coś za długo posypiam, przez tę pogodę chyba… Ale za to toast zaraz wypiję podwójny, niech no się tylko dorwę do słoika z miodem 😀

  47. Tuszę, że pitnym? 😆
    Dziwny jest Hokowy ród,
    Że tak bardzo lubi miód,
    Bzyk-bzyk-bzyk, ram-pam-pam,
    Co to znaczy, nie wiem sam.
    PS: Wtedy godzina była niewiele wcześniejsza – 11:09 😀

  48. A, czyli że trafiłem w sam raz, a tylko WPIS się pospieszył 😆

    Tra-la-la, tra-la-la,
    Tra-la-la, tra-la-la,
    Rum-tum-tum, tra-la-bum,
    Rum-tum-tum, tra-la-bum. 😀

  49. Cichutki, bom w pracy, tralaleńkowy toast wznoszę herbatą.
    Wieczorem użyję krupniku i całej siły głosu (wewnętrznego), żeby podziękować i prosić o jeszcze.

  50. Ja też się przyłączam z toastem. 🙂
    Humorem nie mogę tryskać, ale wyrażam szczerą radość, że powstał ten Dywanik Muzyczny, że można tu przysiąść i spotkać Kierowniczkę, Wariatuńciów, Panią Sekretarz i wszystkich zacnych Dywanowiczów.
    Naprawdę świetny blog.
    W górę serca i kielichy! 😀

  51. Trala lala, trala lala,
    W sercu radość się rozpala,
    Trala lala, trala lala,
    Chcemy śpiewać, chcemy pić! 😀

  52. Przedostatni wers powinien się chyba kończyć „trala li” 🙄 😉

  53. Oj, juz myslalam, ze mi impreza kolo nosa przejdzie, bo komputr sie zbiesil, ale jakos go w koncu przeblagalam.
    Pani Doroto, jeszcze, jeszcze, jeszcze, stu blogowych lat!
    Pani teksty niezmiennie interesujace, a towarzystwo blogowe wspaniale. Wielkie dzieki!

  54. No i dotarło to do mnie między dwoma toastami — herbatą owocową i herbatą czarną. Cóż, jak wiadomo herbata sprzyja kontemplacji i rozmowom o sztuce 😉

    zeen pisze:
    > końcówki niektórych utworów są lekko męczące
    Ostatnio Barenboima czytam. On gdzieś sugeruje, że niektóre zakończenia u Beethovena są protestem przeciwko upływowi czasu i temu, że zakończyć trzeba. Beethoven wie, że skończyć musi, ale baaardzo nie chce. Może chodzi o podobne przypadki? 😉 A My tu, proszę, zamiast protestować rocznicę świętujemy!

  55. Ja mam trochę wyrzuty sumienia, bo dawno już tu powinnam o tej książeczce – mogę nawet powiedzieć, że trochę patronowałam jej polskiemu wydaniu, bo byłam jedną z osób, którym Alek Laskowski (to ten sam, co robi takie sympatyczne przeglądy prasy muzycznej w radiowej Dwójce w niedzielnych porankach) pokazał tłumaczenie, żeby wysondować, czy warto to wydać…
    A z tym Beethovenem to sto procent prawdy!
    Gdyby było gdzieś nagranie samej końcówki którejś z symfonii, zwłaszcza Piątej, tobym ją tu teraz wrzuciła 😀
    Takie łubudu to nawet niezłe pod toasty 😉

  56. Hoko,
    u mnie przedpołudnie, ale Ubuntu shiraz na lekki toast nalany. Dlaczego Ubuntu? Bo lubimy shiraz, a nazwę Ubuntu nosi też jeden z nowszych i dobrze opracowanych oprogramowań linuxa 😉
    Herbatę to się pija jak wyzej napisałeś, ale na toast nie uchodzi!
    Wszystkiego dobrego rocznicowo!

  57. I nawzajem 🙂
    Herbatę to pija PAK, on herbaciarz jest bardzo mało alkoholowy. A Hoko to jest od miodu, tylko nie przyznał się, czy pitnego, czy nie 😉

  58. Miałam na myśli PAK-a, nie wiem, dlaczego wyszedł mi Hoko… podswiadomie coś? 😯
    Obydwu przepraszam i ubuntuję 😉

  59. Pani Doroto,
    Gratuluje!
    Z przyjemnoscia czytam Pani opowiadania o muzyce. Nie potrafie rozmawiac (pisac) o muzyce, ale duzo slucham. Tak zwana muzyka klasyczna nie jest moja mocna strona.
    Eddie Vedder z pewnoscia nie nalezy do klasykow w pojeciu muzykologow, ale w muzyce pop jest unikalny. Eddie wraz z wieloma innymi artystami zaznaczyl Seattle na muzycznej mapie swiata.
    W 2008 Eddie Vedder otrzymal Golden Globe Award za piosenke ‚Guaranteed’ napisana do filmu ‚Into the Wild’, rezyseria Sean Penn. Jest to prawdziwa historia Chrisa McCandless, ktory zostawil cywilizacje za soba i spedzil reszte swojego zycia na Alasce.
    Ponizej jest krotki monolog o muzyce do filmu ‚Into the Wild’

    http://youtube.com/watch?v=tjsDOBBor1Q

    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje.

  60. Wszystkim wielkie dzięki! A teraz udaję się na minizlot – spotkać się z Teresą Cz. 🙂 Wypijemy Wasze zdrowie, a jak wrócę, będziemy wspólnie dalej… 😀

  61. Z okazji roczku blogu:
    1. balecik pod ręką Marca Minkowskiego, który skojarzył się Pani Kierowniczce niedawno z szampanem:
    http://www.youtube.com/watch?v=CsyHt-YN9gA
    2. pewna pani w (po)szampańskim nastroju, ale jeszcze śpiewa:
    http://www.youtube.com/watch?v=gf3NmS0LJQA
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

  62. Zdrowie Pani Kierowniczki i Bywalców blogu. 😀

  63. Alicjo!
    Ale ja mam w domu do wyboru:
    — herbatę owocową,
    — herbatę… hm… dziwną (z miśkami itp.),
    — herbatę czarną,
    — herbatę zieloną,
    — inną herbatę czarną,
    — herbatę mrożoną.
    I sok jabłkowy. Myślę, że sama przyznasz, że wyboru dużego nie mam 😉

  64. PAK-u
    herbaty mi się i owszem, żadne kawy. Owocowa lub mięta/rumianek z rana, a potem poważny yunnan yee lee leci. Zielone mam (Chinka w rodzinie, synowa), próbowałam różne – siano, chociaż podobno dobrze robi.
    No ale mimo wszystko, wybór należy do nas, czyż nie? 😉
    Zdrowie Blogu i czekam na relację Kierowniczki ze spotkania z Teresą Cz.!
    A teraz znowu spadam.

  65. Górą lecą Zeppeliny
    Dołem płyną snięte ryby
    Hej chłopaki i dziewczyny
    Zaśpiewajmy nie na niby
    Oj dana dana
    Balują z rana
    Od późnej nocy
    Nie brak im mocy
    Oj dana

    Pozdrawiam jubileuszowo życząc wszystkim z Kierowniczką na czele dużo czasu na wspólne rozmowy i zabawy na blogu i żeby wszystkim grało w duszy, a nie na przykład w płucach 😎
    Na zdrowie!

  66. Zdrowie Autorki i Wszystkich, którym w duszy gra… po raz pierwszy (z mojej strony! 😀 )

  67. Zdr-ufff-ko, moje zacne Grono!
    A że z grona wino w beczkach
    Niech więc toczy się bajeczka
    Ciiiicho, by nie zabroniono…

  68. Strasznie się rozpisałam. Ale raz na rok można!

    Jo se myśle, ze nawet cynściej niz roz na rok 🙂
    I jo tyz toast rocnicowy wznose – piwem wiadomo jakim 🙂

  69. foma, ja krupnikiem świętuję!!! Niech mnie ktoś powstrzyma!!!
    To się nie dam ;D

  70. Pyszczek mi nie wyszedł 🙁

  71. No, zdrowie bloga oblane, obgadane i obspiewane! Nawet obzorbione!
    Niech zyje, zyje, zyje nam!

    PS Blog zabkuje, czy ktos ma gryzaczek???
    🙂

  72. To od krupniku…
    W ramach obchodów proponuję lekturę komentarzy z pierwszej dziesiątki wpisów. Każdy trzymał łapy przy sobie. Obowiązkowo frak lub suknia wieczorowa i klawiatura z kości słoniowej. Dopuszczalna była masa perłowa…

  73. A teraz co?
    barchany i szlafmyce? 🙂

  74. … ale masa krytyczna też była dopuszczalna… na szczęście 😀

    Zdrowie Autorki po raz…!… 🙂

  75. Eee tam, foma, jakie od krupniku, on słodki i dużo nie można. Ja na zabranianie tak reaguję.
    Już wiem, czemu od początku mnie nie było. Nie mam fraka, ani wieczorowej sukni.

  76. foma,
    Ja Ci zaraz dam „zdrrr….” – dalej mi nie przejdzie.
    Powielaj powielaj, to się przyklei.
    Zdrowie blogu! Nieustajace zresztą.

  77. Zdrowie miłych Gości!
    Bez Was nie byłoby blogu, tylko… co? Jakieś tam moje pisanki… (tu przydałaby się Hokowa kufa pt. jajo 😉 )
    Jakie tam barchany i szlafmyce! Stroje dowolne… 😆
    Spędziłyśmy z Tereską bardzo miły wieczór przy greckim winku (winko było dobre, ale w knajpie zachowali się niesympatycznie, tak że tam już raczej nie wrócimy).

  78. A masa perłowa i fraki – też wciąż dopuszczalne. W końcu mamy wolność (do pewnego stopnia oczywiście) 😀

  79. Pisanki… Żebym tak umiała jedno zdanie, na dowolny temat, napisać… Prędzej dorobie się fraka.

  80. No jak to! Tych zdań już tu trochę było… 😀
    Przy okazji, zwracam uwagę na bardzo smaczne linki podane przez Beatę, które dopiero teraz wpuściłam, bo były dwie w jednym wpisie:
    http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=159#comment-18388

  81. Alez dziwny kod: bede czy to cos oznacza?
    Obietnice jakies na przyszlosc?

  82. Dzięki za zaproszenie, zrobiłem drugą herbatkę z duchem.

    Może być?

  83. haneczko,
    jak zostaniesz kierowniczką, to nawet dwa zdania, ot tak, zdołasz z siebie wydusić na dowolny temat. A po kilku latach w zawodzie to nawet na temat zadany…

    Pani Kierowczniczko Doroto,
    znaczy że w gaciach przy klejącej się plaskitowej klawiaturze made in China można? Miodzio…
    ps. to straszymy młodzież czy nie straszymy?

  84. bede = bede tutaj 😀
    Duchy też lubimy! 😀

  85. foma – a gdzie ta młodzież? 😆

  86. Jedyna moja dokumentacja minizlotu.
    Ta mróweczka na górze schodów to Teresa
    Potem już za bardzo się zagadałyśmy, żeby myśleć o jakiejś dokumentacji 😀

  87. Oj te laseczki z pierwszego Beaty linku maja lepszy wpływ na temperaturę mojego ciała. Spije to co jest tylko na górze.

  88. Skoro m.in. przywołani foma i zeen to pionierzy, ojcowie założyciele wręcz, muszkieterowie pokryci bliznami od razów zadanych przez wrogów i swoich, dzielnie stający za, a gdy trzeba, to wypowiadający posłuszeństwo w imię wyższych racji, straż przednia, zwiadowcy, słowem, foma i zeen, to z tej perspektywy ktoś, kto się pojawił, powiedzmy, w ostatnim miesiącu to prawdziwa młódź prochem bojowym nieskalana…

  89. No, coś w tym jest…Ale, hm, co do gaci i klawiatury made in China… 🙁 Niech żyje Tybet! 🙂

  90. Och, Dorotko kochana, ja wiedzialam, ze jestem ciekawostka przyrodnicza, ale az do TEGO stopnia…

    Jakos tak po zorbinie przyszla mi chec na polska kielbase. Ciekawe, dlaczego… Musi swojska egzotyka…

    A winko (i nie tylko) rzeczywiscie bylo super. Bis prosze, bis koniecznie!!!

    Proponuje wspolne tango na deptaku w Ciechocinku (na przyklad), alibi na sopockim molo

  91. Znaczy się, mam coś na siebie włożyć? Ale skąd nowa klawiatura? 😯

  92. Spoko 🙂 A w Katowicach naprawdę jest tak gorąco, że gatki wystarczą? 😯

  93. do FOMY komisarza zreszta
    Taka bedzie Rzeczpospolita blogowa, jako i jej mlodziezy chowanie! Nie postponowac krwi swiezej i prochem nie skalanej
    Blizny szanowac kazac, alec i fechtunku uczyc!

  94. antek z sąsiedztwa śle Pani Kierowniczce wyrazy…
    Niech ten jednoroczniak rośnie zdrowo ku radości Pani i wszystkich tu bywających!!
    Zaglądam tu sobie czasami, kultury wyższej zażyć, ale grać nic nie będę.
    Byście pouciekali!!

    Pozdrawiam z uśmiechem…. 😉

  95. http://youtube.com/watch?v=2D8_vmg5UYY
    obiecane, jest tam tego od liku
    http://youtube.com/watch?v=yMUWTFJb3BY
    a to Aimi Kobayashi

  96. http://youtube.com/watch?v=ZSGW60wa4n4
    malpiszon mi nie przyslal, wlasnie znalazlam

  97. To jest jednak maszynka 🙁

  98. no nie, nie az taka maszynka
    Liszt niestety o wiele gorszy niz koncert Mozarta, ale Saint Saens calkiem, calkiem

  99. Saint-Saens początek OK, ale już pierwszy temat o niczym…

  100. Na blogowym Dywaniku
    Było dźwięków dziś i krzyku!
    Przed północą toast pierwszy,
    Potem było trochę wierszy,
    Potem jeszcze kilka linek,
    I kieliszek, klinem klinek –
    Tak bawimy się już dobę,
    Po butelce na osobę?…

    Niepotrzebna nam jest viagra –
    Zawsze coś nam w duszy zagra!

  101. Oj, zagra, zagra

    A zagrycha kielbasiana piwem pachnie – tak do rana

    Zgoda, temat sredni, ale jest jeszcze dalszy ciag – druga i trzecia czesc, tylko juz nie wklejalam

    No, ja wiem, jak sluchalam Leggierezzy w wykonaniu 16-letniej Marty, padlam pokotem, ale to Marta
    http://youtube.com/watch?v=INWvXlt-0go
    Yes, yes, yes!

  102. Mnie już gra kołysankę od dłuższej chwili, więc pożegnam z żalem dywanik.
    Jeszcze raz dziękuję Pani Doroto za to sympatyczne miejsce.
    Dobranoc wszyskim! 🙂

  103. von Otter kapitalna! A gdzie ona tak na codzien spiewa?

  104. Raczej nie jest jakoś związana:
    http://www.imgartists.com/?page=artist&id=122
    A Martusia – jaka młodziutka i słodziutka! Ale już wtedy diabełek i wulkan… nie dziwię się, że w tym Bolzano wykosiła 😀

  105. No, Martusia to juz wtedy kosila jak kosiarka wszystkich
    A ta Leggerezza to legenda. Zupelna legenda. Puszczam milosnikom roznych interpretacji i kazdy wymieka. Nazwisk cytowac nie bede, po co

  106. to na dobranoc troche obsesji Goyi (presque)
    http://youtube.com/watch?v=i6AhHBu_A_U

  107. Alez Pani Dorotecko!Gratuluje z calego serca. I tradycyjne – stu dwudziestu lat blogowania!
    For she’s jolly good fellow,
    for she is a jolly good fellow,
    for she is a jolly good feeeelooow
    And so say all of us!

  108. Ta tuba to jednak skarbnica jest. Chyba szybko nie odejdę od kompa…
    Kochani, wszystkim jeszcze raz wielkie dzięki – i bawimy się nadal! A ja tak sobie przemyśliwałam o tych „frakach” spod pierwszych wpisów i wyszło mi coś takiego:
    Masa perłowa i kość słoniowa,
    A może frak?
    Komentatorzy nie są dziś skorzy
    Nosić się tak…
    Wersal sprzed roku nie budzi w oku
    Błysku, o nie…
    Dziś tylko gatki, żadne tam kwiatki –
    To już się wie!
    I co to znaczy, niech wytłumaczy
    Ktoś może mnie?
    Czy po kryjomu każdy jak w domu
    Tu czuje się?
    😀

  109. Yes! i dobranoc wszystkim
    A jeszcze dzieki za Leggierezze jako kolysanke. 🙂

  110. W odpowiedzi Kierowniczce:

    Siedzę przed swym monitorem
    W gaciach – idąc fomy wzorem,
    Czasem zsuną się barchany
    Odkrywając me organy….

    Me organy słynne w świecie
    Drugich takich nie znajdziecie
    Na nich powstały symfonie
    Filharmonie walczą o nie…

    Pierwsza zwana Żółtą, ku czci
    Słońca była napisana.
    Druga: Brąz – dzięki kapuście
    Spożytej wyrychtowana.

    Ale w progi blogów wkraczam
    Elegancko wręcz ubrany
    Przemysławki woń roztaczam
    Świeże wciągam też barchany

    Krawat z gumką, brylantyna
    Nic, że wprost na gołą skórę,
    Na wyżyny form się wspinam
    Nie na darmo mam maturę…

    Trza być w butach na weselu,
    Takiej trzymam się maksymy.
    Ale takich jest niewielu,
    Resztę jakoś przyuczymy…

  111. oj toto… tak
    Calus ursynowski

  112. Widok to z pewnością wielce wstrząsający –
    zeen barchany, buty i krawat noszący…

  113. W ramach prezentacji wyczynowych Japończyków – i my mamy się czym pochwalić: oto swojsko brzmiące nazwisko daje popis:

    http://pl.youtube.com/watch?v=Yyad69KiME8

  114. Fajny gościu! 😀
    I znów wróciliśmy do Lotu trzmiela… 😆

  115. Ściągam wyjściowe barchany, bom już lekko jest zaspany….
    Dobranoc 🙂

  116. Ściąga barchany wyjściowe, wkłada atłasy domowe 😆
    Dobranoc 😉

  117. … hej!
    jeszcze jeden mazur dzisiaj, choć poranek swita…
    czy pozwoli panna Krysia, młody ułan pyta;)

    Zdrowie!

  118. A ja od poranka nadal świętuję Rocznicę Blogu.
    Zdrowie Pani Kierowniczki i Blogowiczów wszystkich. 😀

  119. a czmiel latali, latali
    az kawe poranna wylali
    http://youtube.com/watch?v=VCH6n-OGSJA
    witam o poranku

  120. Oj tak, znam tego trzmielika, jak również słynnego motylka, którego wrzucał tu bodaj arcadius 🙂
    A ja…
    Miałam dzisiaj dziwny sen:
    Że w barchanach przyszedł zeen,
    Za nim foma w samych gatkach
    (to doprawdy niezła gratka).
    A przed nimi szła kobieta,
    Kto to był? Pani Sekretarz!
    Obok zgrabne kroczki drobił
    Wesolutki mały Bobik.
    Jędrzej-sąsiad przyniósł serek
    Do zagryzki, na deserek.
    Wypił winka aż do kreski
    Zdrowszy już Piotr Modzelewski.
    Przyszedł Hoko na troszeczkę,
    Tocząc z sobą miodu beczkę.
    Wpadła także tu Jaruta,
    Chociaż nie ściągnęła buta.
    I hortensja, i Jolinek
    Także dały swój przyczynek,
    I Teresa także eS
    Nie lała tu zbędnych łez…
    Była baba i haneczka
    Oraz EmTeSiódemeczka,
    Oraz Orca i Owcarek
    Każdy niósł słów miłych parę!
    Poczekały z trzy godzinki
    Dwa Beaty śliczne linki.
    PAK też zajrzał do mej chaty,
    Z filiżanką wszedł herbaty.
    Noska też wściubiła tu
    Nasza miła passpartout.
    Gdy zbliżała się niedziella,
    Przyszła z kwiatkiem a cappella.
    I arcadius, i Helena
    Także do nich przyszła wena.
    Zajrzał także antek sąsiad
    Z życzeniami rąsia-rąsia,
    A Teresa nasza Czekaj
    Powiedziała: czekaj, czekaj,
    Zamiast blogowego balu
    Upijemy się w realu!
    Tak też było, bardzo miło,
    Winko się czerwone piło
    Potem do dom się wróciło,
    Jeszcze trochę się gwarzyło
    I w ten sposób rozrywkowy
    Skończył się nasz rok blogowy.

  121. No pięknie. Chciałoby się być w tym parku…

  122. Dorotecko sliczna, taka poezja o swicie
    wszak to cudo
    Z podziwem glowe chyle i z pokora
    Jam nie taka sprawna

  123. Ja może też nie zawsze, ale okazja była i się należało 😆

  124. babo Anne Sofie von Otter to jedna z moich idolek – jest wszechstronna muzycznie (repertuar od baroku do współczesności, w tym role męskie w operach barokowych) i świetna w sensie aktorskim. Widać to choćby w Gali Offenbachowskiej, przygotowanej przez Marca Minkowskiego. Link, który podałam wczoraj, to właśnie fragment tej gali (wydanej również na DVD, na youtubie jest sporo fragmentów). Anne Sofie daje tam popis aktorskiej i wokalnej wszechstronności.
    Śpiewaczka nie jest związana z jednym teatrem operowym – regularnie pojawia się m.in. w Wiedniu, Berlinie, Paryżu (zarówno przedstawienia operowe, jak i recitale). Pozdrawiam 🙂

  125. A tutaj Anne Sofie „w spodniach”:
    jako Neron w „Koronacji Poppei” Monteverdiego
    http://www.youtube.com/watch?v=6YJIJlGkUJw

  126. Beato:
    Czy ja dobrze widzę, że towarzyszy jej ‚moja ulubiona’ Mireille Delunsch? (Ha! Zaraz się okażę, że tę realizację mam gdzieś na półce… 😉 )
    (A Delunsch ulubiona za Szaleństwo w Platee.)

    Alicjo:
    Do zielonej też mi jest się ciężko przekonać, choć kiedyś wcale chętnie piłem senchę z dodatkiem kwiatu wiśni.

  127. Anne Sofie von Otter jest też kapitalną Carmen; jest DVD z Glyndebourne. Jako skandynawska blondyna nie mogła wprawdzie stać się kruczoczrną Cyganką, jest więc ruda. Ale to nie tylko świetny głos ale i aktorstwo najwyższej klasy. Bardzo dowcipnie śpiewa habanerę, przedtem zapaliwszy cygaro. Kiedy w czasie śpiewu zaciąga się dymem – wtedy pomrukuje melidię; wygląda to tak:
    L’amour est enfant mmmmm
    il n’a jamais mmmm de loi – potem już spiewa normalnie a cygaro służy jedynie do wymachiwania. W finale jest wstrząsająca. Ale też trafił sie jej doskonały don Jose.
    Pani Doroto i Zeenie – Wasza zdolność rymotwórcza wręcz olśniewa ( nie zapomnę Pani rymu do Respighi a Zeena do Rubinstein), trzeba Wam tylko wymyślić dobry i pikantny temat.Dzięki.

  128. PAKu:
    Tak, to ONA, Mireille we własnej osobie! Też należy do moich faworytek: za Platee, za Koronację Poppei i wiele innych ról. Jeszcze jeden fragment z tej samej opery Monteverdiego, tym razem z M. Delunsch w roli głównej, przepyszny jest ten dziki taniec, który zaczyna się po pierwszej minucie:
    http://www.youtube.com/watch?v=D39DxZ3WuWE

  129. Z cichą nadzieją na zwiększenie kręgu fanów Mireille Delunsch, dwie wersje jej szaleństw jako La Folie w „Platei” Rameau:
    wersja z paryskiego przedstawienia
    http://www.youtube.com/watch?v=E1EE6CSIo6A
    i nie mniej smaczna wersja koncertowa, jubileusz Les Musiciens du Louvre
    http://www.youtube.com/watch?v=cpwYjawWCZE

  130. Panie Piotrze
    ruda Carmen emitująca z papierosem w ustach kapitalna! Właśnie znalazłam sobie fragmenty przedstawienia na youtube (wcześniej nie znałam) :-).

    Pani Kierowniczko
    znów się zapomniałam i wrzuciłam post z dwoma linkami, który czeka na akceptacje. Postaram się w przyszłości świadomie 😉 dzielić na mniejsze porcje.

  131. Melduję, że bardzo solennie uczestniczyłam we wczorajszej uroczystości. Pomaleńku dochodzę do siebie. Za jakąś godzinkę kiedy zjem talerz gorącego rosołu, wróci mi normalny tok rozumowania. Tymczasem

  132. Pani Doroto, rocznicowy wiersz – wspaniały!
    Od rana pasę ducha linkami, wielkie dzięki wszystkim za strawę 🙂

  133. Zawsze zazdrościlam Pani Kierowniczce i Blogowym poetom, że tak pięknie potrafią coś wrzucić ku pokrzepieniu serc wierszem, no i że do tego podrzucają piękne linki muzyczne. 🙂

  134. Przyszedł Hoko na troszeczkę,
    Tocząc z sobą miodu beczkę.
    Nie dał nawet nam skosztować,
    Tylko zaczął pałaszować,
    Pomrukując coś półgłosem
    I marudząc coś pod nosem.
    Potem śpiewkę nam zahoczył
    I z powrotem się potoczył.

  135. Dzien dobry, podobnie jak Jaruta, zaczynam dochodzic do siebie. 😀
    Dzieki za informacje o Ann Sophie von Otter, bede trzymac reke na internetowym pulsie, moze uda mi sie ja zdybac w Monachium!

  136. Piękne sznureczki, naprawdę przy tej tubie to można życie spędzić… Ten komentarz Beaty z dwoma linkami już też wpuściłam. Wielkie dzięki, istna uczta! Ściskam wszystkich 😀
    Hoko 😆

  137. Wiadomo, czemu Hoko potoczył swój miodek do domu – by go ocalić na poprawinowe małe co nieco…

    Pięęęknie: muzykanci już wyspani, kaca itp. rewelacji oczywiście nikt nie ma, (prymusi po kilkugodzinnych, intensywnych wycieczkach rowerowych)…
    …Panie i Panowie – poprawiamy!… 😉 😀

    Pani Gospodyni niesamowita… 😮 😯

  138. f-gnt okolicznościowej szopki – melodie wszyscy znają

    To były piękne dni,
    to były trudne dni.
    Kalendarz przecież nie zna milszych dat.
    Do stołu Piotr nas zwał
    bodaj pięćsetny raz,
    a u Doroty koncert
    rok już trwa

    (mel. z filmu „Biały kanion)
    Blogowiczów dzielne plemię,
    co ich nie zmógł żaden wróg,
    padli hurtem z poświęcenia,
    by się jubel odbyć mógł.

    Ratuj teraz, Gospodyni
    mineralną z cytryną na dnie.
    prześlij „sznurek” co ożywi
    w ludzie ducha, muzykę i śpiew.

    Śpiewogra okolicznościowa liczy 13 kupletów, ale jestem leniwa.

  139. Kiedys przy okazji rozmow o muzyce filmowej zalaczylam link to wystapienia Bugs Bunny i jego historycznego wykonania Rapsodii Wegierskiej.

    http://youtube.com/watch?v=AVq_gxl3Cdc

    Oddzielnie podam link do goscinnego wystapienia Bugs Bunny z orkiestra wiedenska. Tym razem w roli dyrygenta. W obu przypadkach ktos z widowni dostaje ataku kaszlu. Na swoim terenie Bugs Bunny po prostu wyjal pistolet i zastrzelil delikwenta. Przed wiedenska publicznoscia Bug Bunny jest bardziej ‚dyskretny’ i poprosil ‚Throw the Bum Out’.

  140. Bugs Bunny goscinnie z wiedenska orkiestra

    http://www.youtube.com/watch?v=rUCnWd7x2_A&NR=1

  141. Pani Doroto, spóźnione ale szczere życzenia kolejnych jubileuszów i niekończącej się zabawy muzyką i słowem. Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Pozdrawiam wszystkich i wracam do swych obowiązków rodzicielskich.

  142. Jaruta,
    dopisz jeszcze jeden rzewny kuplecik o nieszczęsnej kasjerce, która nie może pozwolić sobie na kaca. Może się zaczynać tak:
    „Wznoszę toast, i wznoszęcy płaczę!”
    dalej nie umiem 😳

  143. To co, poprawiny? 😉
    U mnie piękna pogoda. Nie wiadomo, co robić, znajomi zapraszaja, a tu jeszcze pare rzeczy by sie zdało… Najważniejsze, że jest ciepło i słonecznie!
    Haneczko,
    Bobik zaraz dokończy o tej kasjerce 🙂

  144. Bobik dzisiaj nadrabia rodzinne zaległości, więc ja go nieudolnie zastąpię. Haneczko, Twój początkowy wers pasuje mi (niestety) tylko do pieśni wielkopostnej „Wisi na krzyżu”. Tak wymyśliłaś, tak spiewaj ”

    Toast ja wznoszę, a wznoszęcy płaczę,
    siedzę w zamknięciu, uczty nie zobaczę.
    Czemuż, ach,. czemuż,
    niedziela czy piątek,
    ludzie ciekawi,
    jaki był początek
    państwa bezprawia, bez sprawiedliwości,
    za to z pretensją
    do dawnej świetności.
    Dobrze przynajmniej,
    że nam wina staje,
    wypijmyż społem
    dawnym obyczajem.

  145. Co ja widzę, dziewczyny,
    Mamy dziś poprawiny!
    A wiecie, że ja się przy Was tak rozwierszykowałam. Dawniej nie było specjalnie powodu 😀

  146. Krucafuks!
    U Jaruty jakieś aluzje polityczne… 🙂

    Ale jak poprawiny, to poprawiny! 🙂

  147. Jędrzeju U – Haneczki koza nosi nazwę „Początków państwa polskiego”. Ludzie walą drzwiami i oknami.

  148. Nic nie rozumiem… Koza u początków państwa polskiego?
    Na początku była Rzepicha! 🙂

  149. a cappella,

    co potoczył? sam się potoczył, pusta beczka została… 😆

  150. Pięknie Jaruto, tak wielkopostnie. Ni jadła, ni napoju. I w kozie 🙁 🙁 🙁

  151. Oj Pani Doroto,
    jak to szybko leci. Już rok minął a my ciągle tacy młodzi. I – najważniejsze – słuchu nie tracimy. Słuchu na naszych blogowych Przyjaciół. Mamy tez siłę, by za dalszą zabawę w blogowiska, wychylić jakiś dobry pucharek. Mój, za Panią i Pani Rozmówców, był pełen białego chateauneuf-du-pape La Bernardine. Żeby nikt nie mógł powiezieć, że okazję zlekceważyłem. No to zaśpiewajmy coś razem. La, La, La Bernardine!

  152. Dzisiok poprawiny! No to jo wznose poprawinowy toast tym samym piwem, co wcora! 🙂

  153. Pani Doroto,

    Jeszcze raz gratulacje.
    W dzisiejszym nastroju jest ‚Diablo Rojo’ w wykonaniu duetu Rodrigo Y Gabriela z Mexico City.

    http://youtube.com/watch?v=mUoijlfDPhk

  154. Pani Kierowniczko: najlepsze życzenia z okazji rocznicy blogowania 😀

    Z pewnym opóźnieniem się tu zjawiam ale przez ostatnie dni z premedytacją nie miałem internetu i komputera pod ręką. Od czasu do czasu trzeba sobie odpocząć 🙂

    Pozdrawiam wszystkich na Dywanie, żałuję że taaaaaka impreza mnie ominęła 🙁

    W każdym razie jakiś urodzinowy link musi być

    http://pl.youtube.com/watch?v=DMiBSt_ODN0 😉

  155. Najlepsze życzenia z okazji:

    1. Pierwszej rocznicy blogowania 🙂
    2. 159 wpisów 🙂
    3. 18501 komentarzy (Quake godz. 20:07) 😀

  156. Pani Doroto,
    jak wspominać, to wspominać…
    Pozwoli Pani, że przy okazji wspomnień sięgnę głębiej i dalej – do swoich lat „smarkatych”.
    Wówczas istniało tępione zjawisko socjologiczno – kulturowe, które nazywało się” bikiniarze. Owi bikiniarze mieli swój „hymn”, który wyróżniał ich, podobnie jak kolorowe stroje i fantazyjne fryzury (duchy Leopolda Tyrmanda i Lionela Hamptona się kłaniają):
    http://www.youtube.com/watch?v=YIL7-C9PCZs
    PS.
    To dla młodych ( i nie tylko ) aby wiedzieli co ich dziadków „ruszało”.

  157. Wczoraj to jest w sobotę
    Każdy pozdrowił Panią Dorotę.
    Super zdrów czy słabeusz
    Świętował czym miał jubileusz.
    Wszyscy trwamy w nałogu
    odkąd tu zawitaliśmy
    uzależnieni od blogu,
    Który od razu pokochaliśmy
    Co dzień kompa odpalamy
    By w duszy nam zagrały
    I humory poprawiały
    Wpisy i komentarze interesujące
    Powszechną radość wywołujące
    Wśród całej gawiedzi
    Co przed monitorami siedzi.

    Na tym skończę by bólu głowy
    Nie wywołać tymi rymami
    Rodem z Częstochowy.

  158. A przy takich melodiach dziewczyny „topniały”…. W tamtych czasach.
    http://www.youtube.com/watch?v=WafDs2t9mRs&feature=related
    Ech, wspomnienia ……

  159. Hej, widzę, że zaczyna się robić więcej szampańsko 😆
    Dzięki za kolejne życzenia i linki; witam na nowo Lexa vel Dixie i przypomnę, że o bikiniarzach już tu kiedyś było…
    http://www.youtube.com/watch?v=rs24KVZ1MFo
    Nie było mnie z Wami, bo byłam na ciekawym koncercie, o którym może później napiszę. Ale teraz już jestem i się z Wami bawię 😉

  160. Prawdziwy hymn się zaczynał:
    Bikiniarze to są ludzie tacy
    Co chromolą dyscyplinę pracy…

  161. Poni Dorotecko, jo juz fciołek wyśmiać przeciwstawiającom sie bikiniarzom „postępowom młodziez”, kie w dalsej cynści filmu uwidziołek wśród tej „postępowej młodziezy” śwarne dziewcyny, no i… 😳

  162. Rym czestochowski szlachetny takoz
    choc dzis w pogardzie, donosze wszakoz
    iz w miescie, co chowa sie z gor w doliny
    blogoszampana sabruja dziewczyny

    Jedna co prawda nieco leciwa
    lecz od komputra lat jej ubywa
    Druga z stolycy przybyla wlasnie
    z butla i szabla. Oj, korek trzasnie!!!

  163. Ten komputer – o wciórności –
    To eliksir jest młodości 😀

  164. Cd: „bikiniarze są to ludzie tacy…..”

    „Na to im pozwala
    słynny plan Marschala,
    ej baba riba …. jazz! ”
    *
    PS. Ostatnie słowa miały też taką wersję: „…jazzzz, baba riba !

  165. Skajpik wlaczony i Gadu-Gadu
    Tlenofon dziala tak od obiadu
    Google wytarte od wertowania
    twardy az huczy od notowania

    Wordzik wytrzyma wszystkie notatki
    Excel podliczy drobne wydatki
    Gimpek zaczerni czerwone oczy
    A starsza pani z Winda sie droczy

    I kiedy nawet Winda nie dziala
    naprawic umie, bo to bez mala
    informatyczka w chwilach swych wolnych
    od Sienkiewicza i innych szkolnych…

  166. A jeszcze było:
    Jazz baburiba,
    Pies goni grzyba,
    A grzyb ucieka,
    Pies za nim szczeka.
    A ten Hampton słodki 😀

  167. Jedna leciwa
    I myśli sobie
    Że lat ubywa
    Własnej osobie…
    „Oj naiwna, naiwna, naiwnaaaaaa,
    Jak dziecko we mgleeeeee…”
    Zjawia się niespodziewanie Pocieszenie i mówi:
    Twoja wiara dziecko jest
    Niczym w piekle bies
    Miejsce nieciekawe
    Ale pije kawę
    I nie on smażony jest….
    Druga zaś z stolycy
    Roczek sobie licy
    Chociaż taka młoda
    Nie jest już uboga
    W blogu już się ćwicy…

  168. Nie byłabym sobą, gdybym nie przemyciła przy okazji czegoś z tzw. kultury wysokiej 😉 – więc powiem jeszcze, że wielbicielem boogie-woogie był Piet Mondrian:
    http://www.moma.org/collection/browse_results.php?object_id=78682

  169. Bugiługi wpadło w długi
    I przeżyło szok
    Gdy zapukał rock….

  170. …więc mu poszło w bok 😉

  171. A kultura wyższa
    Ląduje już nisko
    Ludowi jest bliższa
    Kulturpolendisko…

  172. Oj dana, da dana
    zluda
    Hyc
    a tu nic

    Kole koleiny
    stoi
    w oczy
    kole
    bawole

    Manhattan
    w prawo
    transfer
    subway
    90

    stopien prawdopodobienstwa

  173. Teres od rana
    Chuda
    Nic
    Ale pic!

    Pryczy i kwiczy
    Boli
    Skoczy
    Kłuje
    I flirtuje

    Szarlatan
    W lewo
    A Teres śpiewo
    180

    Stopień gorączki

  174. Rock ??? Proszę bardzo…. No to sobie rocknijmy:
    Let’s dance:
    http://www.youtube.com/watch?v=dbQWIPocaKM

  175. Oj dana, dana, to od szampana

    http://www.sport.pl/moto/51,88648,5243041.html?i=8
    PS Czy kamera wytrzymuje taki chrzest bojowy?

  176. teresaczekaj
    Naresztęludzi
    Świtemwywlekaj
    Jaksięobudzą

  177. Barchan dziś zeena coś uwiera,
    Humor wisielczy jak cholera…

  178. Gdziebywręczmieli
    Tylecierpliwości
    Dotakichtwardzieli
    Jakjaodmłodości….

  179. No, dość tych brewerii. Dla starego Lexa pora spać. Wiec na pożegnanie (dzisiaj):
    http://www.youtube.com/watch?v=4Mbz-rT5gsA&feature=related
    Dobranoc

  180. Zebynieborzemcham
    Ótworamimowszystkorockowego
    Dlawsmam:

    http://pl.youtube.com/watch?v=YeP6OCkFdsE

  181. Sięradzęnieprzejmować
    TonieRolex
    NiDuralex
    Anitelex
    Anisimplex
    AleteżnieDurex
    OnciŚpiLex….

  182. A zeen
    to nie seen
    ani Anderseen
    ani tleen
    ani zabójczy geen
    To widok na tym blogu
    znajomy teen…

  183. Breweryjuhaha
    danadyndanego
    lexomiloducha
    terefelernego

  184. Moi mili
    Się popili,
    A ja trzeźwa
    W każdej chwili… 🙁

  185. Alez mam zawrot glowy od tych rymow, a moze od szampana? Buitelka znowu pusta… 🙁

  186. A ja może delikatnie zapytam:
    I po co?
    I dlaczego?
    Czy to komuś służy?
    Czy życie przedłuży?
    Może splendoru przyniesie?
    Protekcję załatwi w niebiesiech?
    Cz to coś zmienia?
    W kwestii blogowienia?

  187. To co to znaczy, zeenie?
    Czy chodzi o to, że nie
    Winno być blogu tego?
    Mam zlikwidować jego?
    To gdzie zeen nasz kochany
    Będzie nosił barchany?

  188. Jeszczem się zwlekł…
    No to może shimmy… z siostra Kasią ? Na koniec dnia ….
    http://www.youtube.com/watch?v=oY3Go5Ydeao
    *
    Jednak, – dobranoc wszystkim

  189. Baaardzo przyjemny dwusetny koment pod tym wpisem 😀
    Ciekawa byłam, czy osiągniemy – to na razie rekord w dwie doby…

  190. ja iio w kwestii trześwości
    Pani Gości…..

  191. A ściślej w sprawie
    Pani trześwości
    Względem
    Szanownych Gości
    Goście piją
    I żyją
    A Ona
    Zatrzeźwiona….

  192. A rano do pracy,
    Rodacy,
    Podpierając się rzęsami…
    No, powiedzcie sami,
    Życie szampańskie bywa,
    Ale gdy szampan spływa,
    Trza wrócić do rzeczywistości…
    To w kwestii trzeźwości Gości,
    Ale mimo to znów powiem:
    Wszystkich nieustające zdrowie 😀

  193. Aha!
    Chyba że ja…
    Ha ha!
    (już lecę po kieliszek)

  194. Pic, albo nie pic – oto jest pytanie
    Nad ktorym kazdy glowi sie daremnie
    A jakze prosto odpowiedziec na nie!
    Nie pic jest zdrowo, ale pic – przyjemnie

    Teraz juz latwo trafic w prawdy sedno
    Skoro cie w koncu czeka dol grobowy,
    PIJ, przyjacielu, boc wszystko ci jedno
    czy umrzesz przecie zdrowy, czy niezdrowy!!!

  195. Niestety, proszę moich drogich Gości,
    Nie jest tak łatwo wyrwać mnie z trzeźwości –
    Zawsze słynęłam z tzw. mocnej głowy,
    Stąd też mój kłopot okołopiciowy…

  196. Rano na kaca
    najlepsza maca
    alibo serek (nie truskawkowy!!!)

    Sniadanko drugie
    nie bardzo dlugie
    Alkazelcerem zapite

    Obiadek cienki
    by do lazienki
    bez trudu dobiec truchcikiem

    No, podwieczorek
    moze we wtorek
    niewielka przerwa sie przyda

    A na kolacje
    zaczac libacje
    ab ovo butelka piwa

  197. W sprawie sluzenia

    Najlepiej sluzy
    bzdur stek nieduzy
    wodzie w kaluzy

  198. Litosci!!!! 😀

  199. Przychodzi pol baby do lekarza
    Co Pani jest? Baaaa

    (jezeli juz kawaly o BaBie, znaczy wszystkie rypki, alias szybki a namietny Morfeusz)
    Najserdeczniejsze Jubileuszowe Dobra Noc

  200. No faktycznie, moi mili,
    Chybaśmy się rozpędzili,
    To już drugą nockę trwa,
    Więc powiemy sobie: pa?

  201. Okoliczność jest szczególna
    I przyjemność też jest wspólna
    Jak Dorota zatrzeźwiona
    Nie przytuli nas do łona…
    Wszyscy piją, Ona nie
    Zatem święto było złe
    Wszyscy piją – babcia też
    Niech nie będzie niczym jeż
    My pijani blog – radością
    Dzielnie stając swoim mdłościom
    Wciąż sięgamy po kieliszek
    A Dorota – bazyliszek
    Nie chce zrównać się z pospólstwem
    Świecąc swoim wyższkulturstwem….

  202. Ta baba tu juz dzisiaj nie przyjdzie, dobraaaanooooc….

  203. Dobraaanoooc babie
    A jam nie jest bazyliszek,
    Mam tu obok swój kieliszek,
    Porto sobie z niego sączę
    Oraz pozdrowienia łączę
    I przytulam nawet Was –
    Bo to przytulanek czas! 😀

  204. A ja się wzruszyłam!!! Gdy pomiędzy tuzami zblogowiska znalazłam się i ja, z moimi mikro i jak zwykle nie na temat wpisami! I to w kontekście „rodziny zastępczej”!!! No dzięki serdeczne, naprawdę bardzo mi miło! Trafiłam na blog, gdy moja bezwiedza muzyczna zaczęła mi ostro dokuczać. I popadłam w jeszcze ostrzejsze dolne poziomy dołów! Bo uświadomiłam sobie, ze w tej dziedzinie jest ze mną gorzej niż myślałam. Lecz… Nie załamuję się.
    Pierwszy raz poczułam się anonimową członkinią wspólnoty wysyłając sms w głosowaniu na blog roku. Następnie z lekka wkurzyłam się wpisami pewnego pana, którego blog także poddał się pod głosowanie internautów. Jego słowa spowodowały, ze zaczęłam zastanawiać się nad sensem poświęcania czasu, ofiarowywania innym (nieznanym, obcym, obojętnym a okazało się, że i agresywnym osobom) wiedzy i tworzenia enklawy rozrywki.
    I ponownie wpadłam w mały dołek. Gdy tylko się z niego wydostałam, wpisałam się…
    Pani Doroto, dziękuję za lekkie, przystępne traktowanie tematu.
    Jeszcze nie przeczytałam wszystkich komentów do powyższego, jubileuszowego wpisu, nie chciałabym ich powtarzać ale nie mogę się powstrzymać przed złożeniem małych życzeń:
    100 słodkich lat blogowania w zdrowiu, słońcu i pogodzie
    1000 osób odwiedzających dziennie
    10000 genialnych wpisów
    I oczywiście na koniec, z lekka materialistycznie… 1000 000 złotych! (to tylko po to, by codzienność nie pukała do drzwi!)
    A teraz siadam i czytam wpisy moich przedmówców!
    Ps.
    Z tej okazji chyba upiję się zaraz moim ulubionym piwem bezalkoholowym!

  205. Tym bardziej wzruszyłam się ja…
    Wczoraj Jacobsky mi życzył „dalszych lat w obecnym blogostanie”:
    http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=159#comment-18346
    I najpierw zrozumiałam „błogostanie” 😆
    Ale cóż, są takie chwile w życiu Kierowniczki, kiedy jedno bywa bliskie drugiego 😀

  206. Udało się. Pani Doroto, udało się. Rok blogowego życia, i to prowadzonego z taką intensywnością, to jak 10 lat w realu. Serio, bardzo się cieszę, że wkład pracy już owocuje! I to przy wtórze kosów i drozdów z Bobikowej czereśni! Łączy kontynenty, bo Bobik potrafi nas szczerze ucieszyć, Alicja zaskoczyć, Małgosia przywrócić do polskiej rzeczywistości, a o Mistrzach Muzy i o tuzach blogu nie wspomnę, bo jestem za mała, by ich wpisy komentować.
    I taki rok kończy się błogostanem!!! (Bo Jacobsky pewniakiem miał go na myśli, ale mu się klawisz omsknął…)

  207. To ja piję blog-rocznicę
    Licząc, że Przyjaciół liczę
    A tu raptem niespodzianka
    Blog to zwykła jest mijanka
    Wy tu piszcie, komentujcie
    Nawet se aproksymujcie
    Ja zaś wtedy licznik włączam
    Do kolejki wypłat złączam.
    Niech już piją, jak tak chcą
    Oni wszak nie będą mną
    Ja to Polityki jestem kwiat
    A mój blog to jak mój brat
    Kto go nie doceni ten
    Zwykły dureń jest i leń
    Intelektu tutaj kwiat
    Może pisać – on mi brat
    Jeśli pisze dobrze to
    Na innego zrzucim zło
    Jak złośliwiec pisze źle
    Mam go w tym…., no, sempiternie.

  208. zeen – kwiatuszek nasz,
    Czasem ostry kpiarz,
    Czasem liryk też,
    Albo gruby zwierz…
    Barchan wdzięczny ma,
    Na gitarze gra…
    No, powiedzmy, grał.
    Ale kiedyś kiciuś
    mu powiedział: miau…

  209. Zeen, dzisiaj przez szybkę w mojej osiedlowej winiarni ujrzałam butelkę, kształtem i kolorem sugerującą, ze zawiera wysoce pożądany trunek. A nazwa tego nieznanego, pewniakiem czarodziejskiego napoju brzmi ZEN! I ma jakąś trawkę na etykiecie. Jutro kupię, oddam się niekontrolowanemu spożyciu – jeśli nocy dożyję, złożę tu, na tym blogu uprzejmy donos jakie to skutki przynosi aproksymacja z Ze(e)n’em!

  210. Szkoda gadać, płci nielzja,
    Złego co, przecież nie ja,
    Ot, ja durny zwykły człek
    Myślał sobie: bzdur tu wiek…

  211. To nie wiek, lecz tylko rok,
    Jak zeen na blog zrobił skok 🙂

  212. Tym już kończę, takim jest:
    Dura lex, ale – sed lex…

    Nie oczekuj mnie już więcej
    Innym mam zajęte ręce….

  213. zeenie miły,
    nie masz siły? 😆
    Dobranoc, jak tak 😀

  214. Kto dostrzeże zeena w blogu
    Ufność niech powierza Bogu….

  215. Wielkie to zadanie – prostym słowem
    Stworzyć dywan, wprawić w ruch
    Porwać w przestrzeń, lecieć kazać
    Nawet drogę krótszą wskazać

    Też bym chciała
    umieć tak Słowem grać
    by czytelnik lichy
    chciał oderwać się od michy

    Ps.
    Ten lichy czytelnik to ja. Tutaj odrywam się od mojej miski…

    Tak, zdjęcia Alicji kiedyś oglądałam ale Alicja mieszka za rubieżami Rzeczypospolitej… Tam moja kasa nie sięga!!! A do pobliskiej winiarni i owszem! Wypiję za zdrowie blogowiczów ze szczególnym uwzględnieniem Alicji, Zeen’a i tych, co na obczyźnie!

  216. Ciekawe, czy ten trunek się nadaje…
    Wygląda na to, że oparty jest na zielonej herbacie…

  217. Noo… O tym nie pomyślałam… Jeśli to tylko herbatka, to musi być wielce oryginalna. No cóż, w takiej sytuacji sama ją czymś ubogacę… Limonką, listkami mięty i dobranym wkładem procentowym. I powstanie „Green Ze(e)n”. Całkiem dobra nazwa dla nowego drinka! Już mam ochotę poszukać shakera!
    Do jutra!

  218. Kto tej pory już zmitrężył
    Nie pierdoli, tylko rzęzi….
    Tym się żegnam na tym blogu
    Resztę Was polecam Bogu….
    A kto niecność mi przypisze,
    To jak zwykle: Ty też mi wisiszszszszsz…..

  219. Zeen – co to ma znaczyć: „tym się żegnam na tym blogu”. Dlaczego, jak, gdzie, kiedy, skad, dokąd, którędy? Mam nadzieję, że to potrzebne Ci było tylko do rymu i nie zamierzasz się wcale żegnać, serdecznie pozdrawiam i oby dowcip Ci, jak zawsze, dopisywał.

  220. Polecona, idę nabierać sił do jutrzejszych harców!

  221. A najbardziej z ostatniego wierszyka podoba mi się szeleszczące brzmienie słowa: wisiszszszszsz…
    Kiedyś się jeszcze dodawało:
    powiewaszszszsz… szszsz… sz!

  222. Słynne powiedzonko zeena to: i juszszsz… 😀
    Piotrze M, nie ma obawy, przecież przed chwilą napisał „mój blog”:
    http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=159#comment-18569

  223. Wróci. Blog uzależnia.

  224. Alla – to bynajmniej nie jest tylko herbatka, tak przynajmniej twierdzi Alicja 😀

  225. No trudno. Poświęcę się i wypróbuję. Będzie mi wesoło!
    Tak myślałam, bo dlaczego herbata w całkiem niezłej winiarni i na dodatek herbatka w ciemnym szkle? Coś się za tym musi kryć. Jutro opowiem.

  226. To na którym to osiedlu?… 😀

  227. Dziwne, oj dziwne, z tymi kodami. 3 razy wysyłałam i narzekało, ze niepoprawny kod, nieprawda. Był poprawny jak cholera.
    To jeszcze raz, nowa notka, nowy kod.
    Widzę, że poprawiny były huczne i wszyscy poszli spać. No to ja z grubsza posprzątam, ale zbieranie poezji odłożę na jutro-pojutrze, bo nie tylko rocznicowe, ale i wcześniejsze.
    Phoenix Mars wylądował bezproblemowo, a Wy śpicie. Jeszcze tylko brakuje, żebyśmy tam zaczęli swoje porządki… 😯
    No to śpijcie dobrze, a ja tu szkło pomyję i drzwi pozamykam 😉

  228. Jak tu dzisiaj spokojnie, co się stalo? 🙂

  229. Droga hortensjo, bo mamy już nowy wpis 😆

css.php