Jeden zamiast dwóch

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Zapowiadał się dziś w sopockim kościele św. Jerzego koncert z dwoma kontratenorami – z Les Arts Florissants mieli wystąpić Carlo Vistoli i Hugh Cutting. Ale ten pierwszy niestety zachorował.

W związku z czym trzeba było ułożyć na nowo praktycznie cały repertuar – William Christie znany jest ze starannego układania programów. Wszystko musi być dobrane zarówno pod względem rozłożenia napięć, jak też zestawienia tonacji. Skoro program sam w sobie jest kompozycją, nic dziwnego, że szef trochę się zżymał, gdy publiczność „wcinała się” z oklaskami – często utwory miały następować bezpośrednio po sobie.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Zespół Les Arts Florissants wystąpił w składzie, by tak rzec, minimalnym – dwoje skrzypiec (Emmanuel Resche-Caserta, Augusta Mckay Lode), wiolonczela (Cyril Paulet) i klawesyn (William Christie). Z utworów instrumentalnych pozostały z poprzedniej wersji programu tylko Sonata op. 1 nr 1 Vivaldiego, nie było dzieł Biagia Mariniego, za to pojawił się Dario Castello, Giovanni Battista Fontana, a także Sonata op. 2 nr 1 Haendla i CiaconaSonaty op. 2 nr 12 Antonia Caldary. Rola muzyki instrumentalnej zwiększyła się więc; planowane wcześniej były duety kontratenorowe, co samo w sobie byłoby ogromnie ciekawe, bo rzadko mamy okazję takiego repertuaru na estradzie posłuchać. Hugh Cutting jest młodszy od Vistolego, ale dobrze się zapowiada; głos ma mocny i ekspresyjny. Nie wiem, czy musiał skrócić rzewną arię Ottona z Koronacji Poppei Monteverdiego, bo nie miał kiedy się nauczyć, ale pozostały repertuar – Frescobaldiego, Haendla i Vivaldiego (tylko ten ostatni utwór, słynna kantata Cessate, omai cessate, pozostała z pierwotnego programu) – wykonał z większą pewnością siebie. Były aż dwa bisy; ponoć miał być tylko jeden, ale muzycy zostali ujęci entuzjastyczną (słusznie) reakcją publiczności.

William Christie w przyszłym roku obchodzi 80. urodziny. Jest bardzo prawdopodobne, że również w Polsce. Czekamy. A w festiwalu NDI Sopot Classic mamy przerwę (z wyjątkiem jutrzejszego przedstawienia dla dzieci) aż do niedzieli, kiedy to będziemy podziwiać Joyce DiDonato.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj