Powtórka po dziesięciu latach

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

W tym roku przypada 85-lecie urodzin Glenna Goulda i 35-lecie jego śmierci. W ramach festiwalu Trzy-Czte-Ry powtórzono właśnie po 10 latach koncert z jego kompozycjami.

Nie będę bliżej opisywać tej muzyki, bo zrobiłam to dziesięć lat temu. Nie pamiętam tylko, czy i wówczas była grana Sonata na fagot i fortepian, ponieważ w owym wpisie o niej nie wspomniałam – być może nie, ale to też, jak się wydaje, dziełko dodekafoniczne; wykonał ją Artur Kasperek z Ramiro Sanjinesem. Ponadto wystąpiła część wykonawców sprzed dziesięciu lat: Kwartet Camerata (zdaje się tylko, że ze zmianą w altówce) oraz dwie solistki śpiewaczki: Olga Pasiecznik i Urszula Kryger. Panów Krzysztofa Szmyta i Grzegorza Zychowicza wymienili Tomasz Krzysica i Łukasz Konieczny. Finałowej fugi tym razem nie bisowano – jakoś chyba wszyscy byli zmęczeni, bo całość poleciała bez przerwy, a np. kwartet jest długi i trochę jednak nużący.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Mocne canadiano

Nowy premier Kanady Mark Carney jest chodzącym wzorcem wszystkiego, czego Donald Trump nienawidzi najbardziej. Czy będzie też prorokiem antypopulistycznej reakcji?

Łukasz Wójcik

Owe dwa pastiszowe utwory jednak były w stanie znów rozbawić i wywołały pewien niedosyt. Nawiasem mówiąc, dopiero parę lat temu wrzucono na tubę Lieberson Madrigals – cykl-prezent dla przyjaciela, Goddarda Liebersona, szefa Columbia Records. Pochodzą one z płyty poświęconej kompozycjom Goulda i zawierającej to, co usłyszeliśmy na koncercie. A więc: chorał, recytatyw, fuga i ostatni chorał. Zwróćcie uwagę na zabawny tekst – autorstwa kompozytora – zamieszczony pod filmikami. Tu mamy So You Want to Write a Fugue, też z własnym tekstem Goulda. Jedna jest rzecz na płycie, której nie było na koncercie: nieukończona sonata fortepianowa: tutajtutaj. Można też znaleźć i resztę, ale już nie wrzucam, kto zechce, znajdzie.

Cóż dodać? Po koncercie, jak po wszystkich na tym festiwalu, była jeszcze rozmowa z wykonawcami i szefem festiwalu. Wnioski najkrócej jak można: Gould bardziej był kompozytorem jako wykonawca, traktując cudzą muzykę jako tworzywo; gdy zaś komponował, zakładał maski. I pewnie dlatego jako wykonawca ciekawi nas bardziej. A kompozycje są i pozostaną dokumentem.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj