Kot prekursor

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Wracając jeszcze do obchodów Święta Kota, jednego z ulubionych na tym blogu stworzeń, chciałam przypomnieć, do czego jeszcze przydał się kot w historii muzyki. I nie mówię tu oczywiście o różnych bardziej czy mniej banalnych (acz uroczych) miaukach, od Fariny po Ravela. Chcę zwrócić uwagę na to, że kot był również prekursorem… aleatoryzmu.

Dla niewtajemniczonych muzycznie: aleatoryzm to najprościej mówiąc zdanie się w muzyce na przypadek. Kompozytor może to zrobić stosując np. notację, która da wykonawcy możliwość dość dużej swobody. A może też opierać się na przypadkowo dobranych dźwiękach. I ten przypadek, co prawda tylko w zakresie tematu fugi (ale za to jakiego!), to właśnie La fuga del gatto, czyli Kocia fuga Domenico Scarlattiego (wspominałam już tu o niej kiedyś, ale jeszcze nie było wtedy przykładu na YouTube). Powstała z dźwięków, jakie wydobył spacerując po klawiaturze kot kompozytora.

Zwróćcie uwagę, że to nie jest fuga żartobliwa, choć – jak można usłyszeć w licznych klawesynowych sonatach – Scarlattiemu poczucia humoru (muzycznego) nie brakło. Ale ta fuga jest inna. Sam temat jest jak z zupełnie innej epoki. Opracowany został całkowicie serio i zgodnie z wszelkimi konwencjami. I w tym momencie zaczynamy mieć pewne wątpliwości: a może to sam Scarlatti ten temat wymyślił, może nijakiego kota tam nie było, tylko musiał jakoś oryginalnie usprawiedliwić, że zaplątało mu się do głowy coś tak dziwnego i nie pasującego do tego, co się wówczas pisało?

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Mocne canadiano

Nowy premier Kanady Mark Carney jest chodzącym wzorcem wszystkiego, czego Donald Trump nienawidzi najbardziej. Czy będzie też prorokiem antypopulistycznej reakcji?

Łukasz Wójcik

No, chyba jednak nie, bo pewnie byłoby więcej takich przypadków w jego twórczości. Ale w każdym razie oznacza to, że był wrażliwy na takie nietypowe przebiegi dźwięków. Albo kot go uwrażliwił… 😀

PS. Pewno już zapomnieliście o konkursie na Blog Roku, który właśnie się kończy. Tu małe ciekawostki z pola walki: gość, który wysunął się na prowadzenie w liczbie esemesów, właściwie pisze ostatnio tylko na ten temat. Ciekawostki m.in. tu i tu. W tym świetle naprawdę należy się cieszyć, że: 1. już nie bierzemy w tym udziału, 2. że w poprzednim etapie My, Niszowcy Dywanikowcy, osiągnęliśmy 12. miejsce, za co Wam jeszcze raz dziękuję. (A wśród finalistów z Kultury naprawdę mnie zainteresowała tylko młoda Wietnamka…)

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj