Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

12.04.2017
środa

Noc w Bazylice Bożego Ciała

12 kwietnia 2017, środa,

Wyznam z odrobiną wstydu, że wcześniej nigdy nie byłam we wnętrzu tego pięknego kościoła. No cóż, nie robiono tam raczej koncertów…

Podobnie jak Kościół św. Katarzyny, i ten jest kościołem gotyckim o wystroju barokowym, lecz o wiele bogatszym. Mezzo, które rejestrowało koncert wieczorny, miało kolejny wspaniały obiekt do filmowania, i to w pełniejszym świetle. I w końcu była muzyka francuska, choć w wykonaniu polskiego chóru (Capella Cracoviensis) oraz międzynarodowego zespołu pod dyrekcją Amerykanina, ale bazującego w Paryżu. Czyli Capriccio Stravagante Les 24 Violons i Skip Sempé, znakomity klawesynista, który tym razem wystąpił tylko jako dyrygent.

Co łączy Jeana Gillesa, Andrégo Camprę, Jeana Philippe’a Rameau, Stanisława Leszczyńskiego (króla), Ludwika XV (również króla)? To, że na pogrzebach ich wszystkich wykonano Messe des morts pierwszego z wymienionych. Dzieło zatem ze szczególnymi tradycjami, choć ulegało wielu zmianom już po śmierci kompozytora. Sam Gilles zmarł w 1705 r., a Rameau, na cześć którego dokonano nowego opracowania – w 1764. Sempé ze swym zespołem nagrał ten utwór na płytę w tej właśnie zmienionej wersji, natomiast w Krakowie pokazał tę możliwie zbliżoną do pierwowzoru. Poprzedził ją jeszcze instrumentalny Carillon des morts Michela Corrette’a, który sam dyrygent w omówieniu nazwał tragikomicznym (naśladuje dzwony katedry w Rouen, podobno posępne, lecz sam utwór brzmi raczej pogodnie), a wcześniej jeszcze, na otwarcie koncertu, piękne opracowanie psalmu Super flumina Babylonis przez Henry’ego Du Monta, znanego mi wcześniej jedynie z utworu O salutaris, który wiele lat temu nagrałyśmy na naszą jedyną płytę z nieistniejącym już zespołem Studio 600. Nawiasem mówiąc, głównym bohaterem tej płyty był Guillaume Gabriel Nivers, którego na tym festiwalu też już trochę było i jeszcze będzie.

Wróćmy jednak do Gillesa – poza świetnym zespołem i chórem znakomity był kwartet solistów, zwłaszcza sopranistka Caroline Weynants i bas Lisandro Abadie. W utworze Du Monta na piątego solistę „załapał się” Sebastian Szumski z Capelli i trzeba powiedzieć, że dorównał im poziomem. Był bis, ciekawie zmontowany z instrumentalnego utworu Charpentiera oraz fragmentu oratorium Jephte Carissimiego.

Parę godzin po tym koncercie odbył się pierwszy z trzech poświęconych Ciemnym Jutrzniom (leçons de ténèbres). To charakterystyczna dla Francji barokowa forma nocnego czuwania w Wielkim Tygodniu. Aby zapoznać polską publiczność z różnymi stadiami jej rozwoju, zaprojektowano wykonania dzieł różnych kompozytorów w trakcie jednego koncertu – tak ma zresztą być także we środę i czwartek. Prezentacją starszych form zajmuje się żeński Ensemble Athénaïs, który składa się z sześciu śpiewaczek i basso continuo, ale w Krakowie występują tylko trzy śpiewaczki. One to dziś śpiewały a cappella Lekcję drugą na Wielką Środę Niversa oraz jeszcze parę jego innych utworów. Ich śpiew przeplatał się z głównym korpusem koncertu, jakim były lekcje młodszego o ponad 30 lat Sébastiena de Brossard: ozdobna linia melodyczna sopranu, ilustrującego bogatymi melizmatami zarówno poszczególne wersety Lamentacji Jeremiasza (na nich opierają się lekcje), jak numerujące je litery hebrajskie. Przepięknie, z głębokim zrozumieniem śpiewającej Victoire Bunel towarzyszyło continuo – gamba i pozytyw lub klawesyn; w paru utworach instrumentalnych, którymi były pojedyncze części Koncertów królewskich Couperina, dołączały się jeszcze skrzypce. Instrumentaliści, określeni w programie jako zespół Le Quadrige, współpracują z Le Poème Harmonique. W ostatnim, kończącym cykl nocnych modlitw Miserere mei Deus był znany nam już z występów zespołu Dumestre’a rytuał gaszenia świec. Tak właśnie robiono na zakończenie każdej nocy odprawiania Ciemnych Jutrzni.

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Pobutka 12 kwietnia https://www.youtube.com/watch?v=IPNZeT_7OR4 Kto to byc moze?

  2. Ech, stare dzieje…
    Dzień dobry!
    Płytkę, o której wspominałam we wpisie, znalazłam tutaj z malutkimi fragmentami:
    http://www.cduniverse.com/search/xx/music/pid/1220640/a/guillaume-gabriel+nivers%3A+officium+defunctorum.htm
    I okazuje się, że ta nasza płytka jest też na spotifaju 😉

  3. Chciałabym tylko zauważyć błąd, który wkradł się w nazwisko wczorajszego fantastycznego basa. Lisandro ABADIE a nie Abadio

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dzięki, już poprawiam 🙂 Fantastyczny w istocie, zwłaszcza w niskich dźwiękach, prawdziwy basso profondo.

  6. Dotarłam dziś do wystawy w Kamienicy Szołajskich, którą niedawno tu „zjechała” Frajde. Rzeczywiście zgadzam się o tyle, że tytuł Potęga awangardy jest nieadekwatny i że wystawa jest źle zorganizowana. Ale po pierwsze, to nie jest wystawa dla zapoznających się dopiero z tematem, lecz raczej dla tych, co niejedno już w tej dziedzinie widzieli, ale wciąż ich interesuje zobaczenie rzeczy mniej znanych, rzadko pokazywanych. Po drugie, tytuł i idea nawiązują do wystawy, która niedawno miała miejsce w brukselskim Bozar. Ale tamta wystawa była zupełnie inna i większa. Tu idea ukazania wpływu awangardy na sztukę współczesną nie została pokazana tak jasno. Walorem za to jest obecność dzieł polskich (np. zestawienie późnych rzeźb Katarzyny Kobro z malarstwem Marii Jaremy, kolaże Jana Marii Brzeskiego czy projekty Bohdana Lacherta), a także z polskich kolekcji (np. Jana Brzękowskiego, poety i przyjaciela awangardzistów, w tym Arpa czy Ernsta). Ale też miło zobaczyć piękną rzeźbę Archipenki czy obraz Feiningera. W sumie trochę takie przyczynkarstwo. Co jest naprawdę ciekawe, to coś wzięte z brukselskiej wystawy: zestaw filmów z początku XX w. Fascynujący.

  7. Pozwolę sobie (z uczoną pomocą małżonka gregorianisty) na drobne sprecyzowanie terminologiczne w kwestii Tenebrae.
    Ciemne Jutrznie (Tenebrae, ténèbres) to nazwa całego nabożeństwa odprawianego w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę (a w epoce barokowej antycypowanego w wieczór Wielkiej Środy, Czwartku i Piątku), natomiast lekcje (lectiones, leçons) to tylko jedne z jej elementów składowych. Całe nabożeństwo składa się z czternastu psalmów i dziewięciu lekcji, z których pierwsze trzy są z Lamentacji, następne trzy z komentarzy patrystycznych, a ostatnie trzy z Listu do Hebrajczyków. Najstarszym opracowaniem muzycznym tego nabożeństwa jest oczywiście forma gregoriańska, której zasadnicza część ustaliła się w okolicach przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia. W Warszawie gregoriańskie Ciemne Jutrznie od kilku lat odprawiane i śpiewane są w kościele św. Antoniego na ul. Senatorskiej (w Wielki Czwartek i Piątek o godz. 7.30, w Wielką Sobotę o 08.00).
    Śpiewa schola gregoriańska, działająca przy warszawskim duszpasterstwie tradycji łacińskiej. Amatorska i nieco przetrzebiona chorobami, więc nie jest to może wielka atrakcja z punktu widzenia wyrafinowanego melomana, ale jeśli ktoś jest ciekaw kontekstu liturgicznego (łącznie z gaszeniem świec na specjalnym świeczniku po każdym psalmie, co jest jedną z tradycji liturgii Triduum w obrządku rzymskim), to serdecznie zapraszamy 🙂

  8. Dzięki za mały wykładzik 🙂 Francuskie ténèbres, zwłaszcza muzyczne (forma istniejąca tylko w baroku), mają jednak swoją specyfikę.
    https://fr.wikipedia.org/wiki/Le%C3%A7ons_de_T%C3%A9n%C3%A8bres
    Co ciekawe, to fakt, że to są „matines des jeudi, vendredi et samedi saints”, ale wykonywane były poprzedzającego popołudnia, czyli we środę, czwartek i piątek. Na tym festiwalu zostały „cofnięte” jeszcze o dzień – na noc we wtorek, środę i czwartek.

css.php