Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

23.07.2018
poniedziałek

ICO w namiocie

23 lipca 2018, poniedziałek,

Świetnie, że projekt I, Culture Orchestra organizowany przez Instytut Adama Mickiewicza, rodem jeszcze z epoki, kiedy nasz głos coś znaczył w Europie, wciąż działa. Niestety w Warszawie nie było o tej porze dobrego miejsca na koncert, więc odbył się w namiocie Ogrodów Muzycznych na dziedzińcu Zamku Królewskiego.

Namiocie, który już uzyskał szczególną sławę. W tym roku jest większy niż w poprzednich latach – mieści się w nim ok. 1000 osób i zajmuje tyle miejsca na dziedzińcu, że nie znalazło się już na tradycyjne stoiska z kawą i przegryzkami (mnie najbardziej brakuje lodów…). Ponadto Ogrody w tym roku nie są prawdziwymi ogrodami, jak to dotąd bywało, kiedy to można było podziwiać roślinność i kwiaty na zewnątrz namiotu i trochę w środku. W pewnym momencie wyszło szydło z worka, dlaczego tak się stało: po prostu ten właśnie namiot został wybrany na tzw. zgromadzenie narodowe (które de facto było zgromadzeniem PiS). Wszyscy się dziwowali, czemu to kosztowało prawie milion złotych. Po tym wieczorze mam podejrzenie, że te pieniądze wydano, oprócz wynajmu, na porządną klimatyzację. Bo ta, na którą stać Ogrody Muzyczne, jest zwłaszcza w taki dzień zupełnie niewystarczająca…

Lepiej jest siedzącym po bokach, bo tam jeszcze czuje się trochę nawiewu. Natomiast pośrodku – tak ja usiadłam, żeby jakoś słyszeć – jest najgorzej, prawie sauna. I to jeszcze nic: najbardziej męczyły się biedaki w orkiestrze, których twarze można było oglądać  z bliska na ekranie: pot po nich po prostu spływał, a najgorzej miał pod tym względem solista Nemanja Radulović, który na czarny podkoszulek włożył marynarkę od smokingu i skórzane (?) spodnie. Drugim minusem tego koncertu były warunki akustyczne: namiot plus nagłośnienie, w którym dźwięki wychodzą nienaturalne, a zależnie od tego, gdzie są ustawione mikrofony, niektóre instrumenty nagle wychodzą na pierwszy plan, choć w normalnych warunkach na nim nie są (np. guiro i tuby w Święcie wiosny). W sumie więc brawo za wytrwałość.

Podobno do orkiestry za każdym razem zgłaszają się coraz lepsi młodzi muzycy. W tym roku do reprezentacji krajów Partnerstwa Wschodniego dołączyło jeszcze parę osób z Węgier. Koncerty mają w bardzo atrakcyjnych miejscach: w Montpellier na festiwalu radiowym, w Concertgebouw i jeszcze w sali Tivoli w Kopenhadze, a dodatkowo jeszcze w październiku w brukselskim Bozar i w hamburskiej Elbphilharmonie.

Powrócił do nich Kirill Karabits, który przez te parę lat, odkąd widziałam go ostatni raz (kiedy dyrygował tą samą orkiestrą na kijowskim Majdanie Niepodległości), trochę się uspokoił. Dalej jest energiczny, ale już nie bierze tak szalonych temp. Zresztą Adagio z baletu Spartakus Chaczaturiana to utwór spokojny, a i w Koncercie skrzypcowym Czajkowskiego mniej rozlewna, za to figlarna jest dopiero część finałowa. No, a Święto wiosny – wiadomo, wszystko musi być wygrane w swoim czasie.

Radulović jest nie tylko dekoracyjny (co się najbardziej rzuca w oczy – ta chmara czarnych włosów, zwykle rozpuszczonych, ale do grania spinanych wysoko w koński ogon), ale też jest naprawdę dobrym skrzypkiem, choć może czasami jego interpretacja wydaje się zbyt ekscentryczna, a w grze piano dźwięk stał się nieproporcjonalny do głośno brzmiącej orkiestry. Serbski muzyk występował już kiedyś w Polsce, ale jeszcze w poprzedniej dekadzie. Teraz towarzysząc orkiestrze będzie grał nie tylko Czajkowskiego, ale też II Koncert Prokofiewa.

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Dzień dobry,

    Stwierdzenie, że „serbski muzyk występował już kiedyś w Polsce, ale jeszcze w poprzedniej dekadzie” nie ma nic wspólnego z prawdą.

    Nemanja Radulovič występował w Polsce co najmniej dwa razy i to nie tak dawno temu w Szczecinie:
    http://filharmonia.szczecin.pl/wydarzenia/212-Nemanja_Radulovic_gra_Mozarta

    Oraz w maju tego roku we Wrocławiu:
    http://www.nfm.wroclaw.pl/component/nfmcalendar/event/5996

  2. A, dzięki, jakoś mi przeleciało. Ta warszawskocentryczność 😉
    Jednak w poprzedniej dekadzie też występował, na pewno. Jeszcze przed sukcesem z 2006 r.

  3. mam pytanie, moze troche OT,ale przed zblizajacymi sie Chopiejami

    czy recital fortepianowy w głownej sali TW ON bedzie słyszalny wszedzie słabo czy mimo wszystko sa jakies miejscówki nieco lepsze?
    pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Właśnie miałam wspomnieć o koncercie skrzypcowym Barbera,który Nemanja Radulović grał w tym roku we Wrocławiu,ale się spóźniłam 🙂

  6. @ mtl – to zależy. Na ostatnich Szalonych Dniach słuchałam fortepianu z orkiestrą z I balkonu i brzmiało nienajgorzej – inaczej z widokiem oczywiście.

  7. Nemanja Radulović występował w Filharmonii Szczecińskiej w 2015 roku.
    http://filharmonia.szczecin.pl/wydarzenia/212-Nemanja_Radulovic_gra_Mozarta

  8. Ps. Sorki, nie zauważyłem już wcześniejszego sprostowania. Brakuje czasu, żeby wszystko dokładnie czytać 😉 Dodam jeszcze tylko, że Nemanja występował też w Filharmonii Poznańskiej sporo lat temu (może to był jego debiut w Polsce?). To jest świetny skrzypek i bardzo fajny człowiek.

  9. Nie wiem, jak można grać mając tyle włosów na buzi, ale wygląda na to, że mu to jeszcze pomaga… 😉

  10. Te bujne fryzury i nadmiary prowadzą czasem do zabawnych nieporozumień. Niedawno pewien redaktor radiowej Dwójki uparcie zapowiadał naszego Nemanję jako… skrzypaczkę. Nie wiem, czy widział go może gdzieś z daleka, czy tylko zwiodło go imię kończące się na ‚a’.
    To zresztą ten sam osobnik, który wcześniej błysnął „bonmłotem”, że Jewgienij Kisin musi dobrze znać nagrania Marii Grinberg z racji swojego pochodzenia (sic!) 🙁

  11. To nie nieporozumienie, to dobra zmiana.

  12. @ścichapęk radiowa Dwójka coraz bardziej dosłownie powala nas profesjonalizmem. Ja już powoli przestaje ich słuchać. Choć akurat wczoraj zaprosili do transmisji Lohengrina Piotra Deptucha, którego się słucha z przyjemnością. A propos: jakie są Państwa wrażenia? Christian Thielemann to jednak straszny przeciętniak.

  13. Ale chłopaki dobrze śpiewają 🙂
    Słuchałam I aktu, a w niedzielę, jak dobrze pójdzie, posłucham i popatrzę na miejscu.
    Inscenizacja na „niebiewsko”: https://www.swr.de/swr2/musik/bayreuther-festspiele-2018/-/id=661124/did=22125748/nid=661124/u3rjru/index.html

    Co zaś do Dwójki, o nią zahaczy mój następny wpis, który właśnie tworzę…

  14. Ogólne wrażenie po wysłuchaniu transmisji: Polska górą! Wiem z doniesień, że na żywo Konieczny i Beczała również zachwycili (i to nie tylko Panią Kanclerz 😉 ).
    Dyrygent jak dyrygent, bardziej bym się już poznęcał nad Anją Harteros. Ale zamiast tego zalinkuję pewną Elzę sprzed prawie stulecia (późniejsza z moich faworytek już tu kiedyś wystąpiła…) – i niech przereklamowana dzisiejsza solenizantka spłonie nam, najsłuszniej, rumieńcem wstydu: 😛
    https://www.youtube.com/watch?v=1LeEPJPbyaw

    Dwójki słucham dużo; a oceniając ją, wolałbym nie uogólniać, bo w większości jednak wciąż JEST profesjonalnie – mimo coraz bardziej nas otaczającej rzeczywistości. A wpadka może się czasem zdarzyć i najpracowitszym perfekcjonistom, nie bądźmy aż tak surowi…

    Bardzom wszakże ciekaw nowego wpisu Kierownictwa 🙂

  15. No to zapraszam 🙂

  16. Tak, Beczała się rozkręcał i ogólnie był dobry, Konieczny od początku wymiatał. Panie, niestety, mniej. Zaangażowanie W.Meier mnie zdziwiło, bo właściwie kobieta jest od dawna bez głosu. A.Harteros mocno rozczarowała 🙁

  17. Oj tak, całkowita zgoda również w kwestii Waltraud M., niestety 🙁

css.php