Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

20.04.2019
sobota

Ciemne Jutrznie (2)

20 kwietnia 2019, sobota,

Tegoroczny Actus Humanus ma formę symetryczną: zaczął się od Bacha i Bachem zakończy, drugiego i przedostatniego dnia słuchaliśmy francuskich Ciemnych Jutrzni, a wczoraj Gesualda jako kulminacji.
Jednak i dzisiejszy koncert w Dworze Artusa był prawdziwym przeżyciem. Christophe Rousset dał mu swoją markę – Les Talens Lyriques, ale przyjechał w składzie… dwuosobowym: z gambistką Kaori Uemura (sam grał i na klawesynie, i na pozytywie). Do tego dwie solistki-sopranistki: Belgijka Deborah Cachet i Holenderka Judith Van Wanroij (nie wiem, czemu ktoś napisał w programie, że to Dunka – czy kogoś zmyliło słowo Dutch?). Tę pierwszą byłam pewna, że już gdzieś wcześniej słyszałam i sprawdziło się. Obie mają głosy trochę ostre, intensywne, ale też dzięki temu świetnie współbrzmiały. W pierwszej części wykonały dwugłosowe w całości fragmenty liturgii wielkoczwartkowej Marca-Antoine’a Charpentiera. W drugiej – wielkośrodową François Couperina – jedyną zresztą, która się zachowała. Tu każda z solistek mogła popisać się osobno – Cachet śpiewała niezwykle żarliwie, van Wanroij bardziej po aktorsku. Na koniec znów śpiewały w duecie. Plus jeszcze jeden bis – fragment motetu Charpentiera. Choć w sumie ten koncert był krótszy niż poprzednie (a zwłaszcza wczorajszy), jednak też zawierał głęboki ładunek emocjonalny i dawka była zupełnie wystarczająca.

Popołudnie też było pasyjne – okazuje się, że można taką problematykę oddać również na carillonie. Tym razem został wykorzystany instrument ratuszowy, a grała Monika Kaźmierczak. A w programie – transkrypcja (częściowo samej carillonistki) cyklu kantat Dietricha Buxtehudego Membra Iesu nostri. Imponujące, że to wszystko dało się zagrać. Tradycyjnie warto było pospacerować po uliczkach Starego Miasta, bliżej i dalej Ratusza – najzabawniejszy efekt jest na Piwnej, bo ma się nieodparte wrażenie, że instrument rozbrzmiewa z Bazyliki Mariackiej.

To tyle nabożności, a teraz już będzie zupełnie świecko. I bachowsko.

PS. Polecam reportaże z festiwalu na jego Facebooku w tym wypowiedzi artystów (William Christie: – Żyjemy w czasach postchrześcijańskich, czy to się komu podoba, czy nie). Na stronie radiowej Dwójki również można wysłuchać rozmów z wykonawcami. Warto.

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php