Pielgrzymka skrócona

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Kolejny pianista z Kanady zawitał do Polski – tym razem do NOSPR w ramach festiwalu Kultura Natura.

Louis Lortie miał wystąpić jeszcze na zeszłorocznym festiwalu z tym samym programem, ale w ostatniej chwili odwołał recital, bodaj z powodów rodzinnych. Na szczęście tematyka jego występu pasowała zarówno do zeszłorocznego tytułu Podróż, jak i do tegorocznego Pejzażu. Jednak wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zagrał on całego cyklu Lata pielgrzymstwa Liszta, a nawet skrócił gdzieś o połowę program wydrukowany. Dlatego całość trwała koło dwóch godzin (z przerwą). Tak więc mimo iż koncert został nietypowo zaplanowany wcześniej, czyli o 18., by był zapas czasu, to ostatecznie skończył się już gdzieś kwadrans po ósmej.

Można to zrozumieć, bo jednak granie Liszta w dużych ilościach jest forsowne, a Lortie też już nie jest panem najmłodszym (64 lata) i mógłby kondycyjnie nie wyrobić. Choć oczywiście ma całość cyklu w repertuarze. Nagrał go na płyty, a w sieci też można to i owo znaleźć.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Dziś zagrał trzy utwory z Pierwszego roku (Szwajcarii): U źródła, Dolinę ObermanaDzwony Genewy – nokturn; po nich z Trzeciego roku te odnoszące się do Villa d’Este, a w drugiej części koncertu – cały Drugi rok (Włochy). Dodatkowo budowały nastrój elementy niemuzyczne: na ekranie nad sceną wyświetlane były nie tylko tytuły wykonywanych utworów, ale też cytaty z nimi się wiążące (m.in. z sonetów Petrarki) lub obrazy (Zaślubiny Rafaela czy Zamyślony Michała Anioła). Pierwszy utwór, choć łatwy, był zagrany jeszcze nie do końca pewnie, ale im dalej, tym pianista bardziej się rozgrywał, a pod koniec było już znakomicie.

Zwykle słucha się tych utworów pojedynczo, ale ciekawie jest właśnie słuchanie ich w masie, choć z pewnością byłoby jeszcze ciekawiej posłuchać ich według chronologii i obserwować, jak ich styl się zmieniał, jak zamiast efekciarskiej wirtuozerii pojawiała się kontemplacja, śledzić wpływy jego zięcia – Wagnera czy też zapowiedzi impresjonizmu.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj