Pa pa, Sacrum Profanum

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Rano ruszam już do Warszawy, więc ten wieczór był moim ostatnim na tym festiwalu. Festiwalu bardzo ciekawym, w ramach którego można było uzyskać szersze spojrzenie na kolejny pejzaż muzyczny – fragment pejzażu amerykańskiego. Choć i polskie elementy przecież były.

Usłyszałam więc cztery utwory z serii Made in Poland – Miłosz Sounds. Dzisiejszy, Aforyzmy na Miłosza Agaty Zubel, bardzo mi się spodobał nie tylko z powodu jakości wykonania (Klangforum Wien i autorka jako solistka), ale i dlatego, że był to jedyny z tych czterech – pomijając Mykietyna, który wykonał właściwie dziełko parateatralne – który uczciwie i otwarcie podszedł do konkretnych tekstów (aforystycznych) Miłosza, nie będąc prostą ilustracją, lecz inteligentnym komentarzem. Pozostałe – to komentarze bez słów; tak też jest w przypadku utworu Jagody Szmytki, który będzie wykonany na kolejnym koncercie (niestety go nie usłyszę, żałuję). No i pierwszy raz się zdarzyło, że utwór z tej serii zrobił na mnie większe wrażenie niż to, co później. In C Terry’ego Rileya ma dziś właściwie przede wszystkim wartość historyczną. Nawet Reichowi, który swego czasu brał udział w jego prawykonaniu, głowa opadała na bok ze znużenia (prawdopodobnie).

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Z tej ciąży nie ma już co zbierać, mówi lekarz na USG. „I czego pani od nas oczekuje?”

Nie wrócę do ginekologa, który prowadził moją ciążę, bo musiałabym skłamać, że poroniłam, opowiada Wioletta. Przez kilka tygodni żyłam jak tykająca bomba, nie jadłam, nie spałam, wyznaje Karolina. Obie przerwały ciążę w drugim trymestrze.

Agata Szczerbiak

Za to ożywił się na swoim koncercie, tym bardziej, że sam, z perkusistą zespołu Bang on a Can, wykonał swoją Clapping Music z 1972 r. Video Phase to stara Piano Phase z dodaną „zmyłą” w obrazku (słychać fortepian, widać perkusistę na żywo i sfilmowanego) – utwory „fazowe” też już właściwie są głównie historią. Bardziej atrakcyjnie i finezyjnie brzmią „kontrapunkty” z lat 80. (klarnetowy New York Counterpoint w wykonaniu świetnego Evana Ziporyna, ze zmyłkowym początkiem „niekontrapunktowym”), wielkie brawa otrzymały też utwory najnowsze: Double Sextet (2007), a zwłaszcza rockowe w instrumentacji 2×5 (2008). Trzeba dodać, że dziś frekwencja w Łaźni Nowej była rekordowa.

Reich naprawdę robi w Krakowie furorę. Żałuję, że nie będę świadkiem ostatnich dwóch festiwalowych dni. Ale cóż, Warszawska Jesień wzywa. Tam też będzie bardzo ciekawie.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj