Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

26.09.2012
środa

Z innych światów

26 września 2012, środa,

Piękny był koncert Cameraty Silesii w Kościele Ewangelicko-Reformowanym. A najbardziej niesamowity był Phylakterion Pawła Szymańskiego, którego prawykonanie ominęło mnie w zeszłym roku na Wratislavii. Dzisiejsze wykonanie kompozytor i wykonawcy zadedykowali pamięci Andrzeja Chłopeckiego.

Po kolei jednak. Zaczęło się intradą, jak sam to określił kompozytor utworu Preludium, psalm i medytacja Krzysztof Baculewski. Rzeczywiście ten utwór był, by tak rzec, najbardziej „zwyczajny”: najpierw same organy, potem z chórem, potem więcej samego chóru. (Ja mam taki defekt, że nie lubię organów, więc druga połowa bardziej mi się podobała, ale organista, przyznam, był dobry.)

Potem dwa utwory krótkie a oryginalne, oba napisane przez młode kompozytorki z Europy Wschodniej. Anna Korsun z Ukrainy ma tylko 26 lat, a już spotkały ją liczne zaszczyty; wykonany dziś utwór Landscape na pięć głosów został wybrany do finału zeszłorocznego festiwalu Gaudeamus Music Week w Amsterdamie. Można powiedzieć, że w ciągu kilku minut czasu trwania tego utworu zabrzmiały chyba ze dwie-trzy nuty zaśpiewane; większość dźwięków wydawanych przez śpiewaków to były różnego rodzaju szmery; muzycy byli oczywiście nagłośnieni (znakomicie). Z kolei starsza o cztery lata Litwinka Juste Janulyte przedstawiła utwór Aquarelle na chór kameralny, który otrzymał trzy lata temu I Nagrodę na młodzieżowej (do 30 roku życia) kategorii Międzynarodowej Trybuny Kompozytorów i został wybrany do programu Światowych Dni Muzyki 2009 w Szwecji. Trudno się dziwić, bo to też piękna muzyka; również abstrakcyjna, bez tekstu, i właściwie o podobnej budowie jak poprzedni utwór, tylko że złożona z dźwięków śpiewanych.

Dobrze, że przed utworem Szymańskiego (recenzja z wykonania na Wratislavii tutaj, w ostatnich akapitach) była przerwa, bo trzeba go słuchać z otwartą głową. Nastrój był nieprawdopodobny. Słyszało się i nawet niemal widziało ten przesypujący się jak w klepsydrze i porywany przez wicher piasek, przemawiały do nas jakby z zaświatów głosy z przeszłości poprzez recytowane, szeptane, czasem śpiewane inskrypcje. Artur Bielecki w wyżej linkowanym tekście ma rację, że to może być początek jakiejś nowej drogi Szymańskiego, choć – dodam – wspaniale układa się jako dalszy ciąg jego twórczości religijnej, po poprzednich ogniwach: Miserere i Lux Aeterna. Ciekawe, że miałam jeszcze jedno, dość odległe przecież, ale niewątpliwe skojarzenie z młodym Pendereckim. Tak jakoś pomiędzy Strofami (recytowana greka) i Jutrznią (modelowanie muzyki na kształt modlitw prawosławnych). Tym bardziej, że i tutaj mamy ogrom efektów, zwłaszcza w perkusji: windmaszynę, blachę, papier, butelkę, kieliszki z wodą, plastikowe rury itp. To oczywiście nie żaden wytyk, przeciwnie – zawsze żałowałam, że pewne kierunki, stylistyki, zawisły w powietrzu i nie miały dalszego ciągu.

Ciekawam zdania Gostka – spotkaliśmy się po drodze na koncert. A słuchał ktoś tego przez radio?

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Dobre to na Pobutkę 😉

  2. Słuchał, i w eterze też brzmiało to przepięknie. A ze skojarzeń rozmaitych – bo to bardzo różnorodny utwór – najbardziej mnie zaskoczyły te z Davidem Langiem, konkretnie w sposobie operowania głosami solo w relacji do chóru (wyłanianie się/przechwytywanie). Ciekawe, czy Szymański zna. Efekty specjalne bardzo realistyczne, a to wcale nieczęste.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Lang by mi w życiu nie przyszedł do głowy. No, ale każdy ma swoje skojarzenia 😉

  5. Test test test

  6. Koncert ogólnie udany. Zespół bardzo sprawny, a to zawsze ułatwia słuchanie.
    Utwór na organy z chórem tradycyjny, by nie rzec banalny, w dobrym tego słowa znaczeniu.
    Psykania i robienia palcami „bli-bli-bli-bli-pszy-pszy-pszy” po ustach to ja nie lubię. Chętnie zobaczyłbym zapis nutowy, ale tego rodzaju dźwiękotwórstwo mnie nie rusza i nie interesuje, ponieważ jest zbyt zorganizowane jak na Cage’owskie „każdy dźwięk jest muzyką”.

    Mnie „Akwarela” pani Janulyte jako żywo kojarzy się z II częścią (1/2) http://www.youtube.com/watch?v=fFc2jwnVqPE&feature=relmfu wspominanej tu „Music for Airports” i nie uwierzę, jeśli pani J. zaprzeczy, że nie zna twórczości Eno. Bardzo nastrojowy utwór, świetnie, płynnie zestrojony przez zespół. Wnętrze kościoła jednak zbyt suche. Jak powiedział mój kolega – potrzebne 7 sekund pogłosu.
    Jeśli już mowa o Cage’u, gdzieś w połowie utworu do chóru dołączyła karetka przejeżdżająca na sygnale i to było bardzo piękne.

    Filakterion rozmachem i głębią odstaje od pozostałych utwórów sprzed przerwy, ale jakiś chór zza Buga chyba lepiej by sobie poradził z recytacjami.
    To zabawne, ale „Filakterion” był troszkę za długi. Bez możliwości śledzenia tekstu, przy baaaardzo ograniczonej znajomości Greki 🙁 dłużył mi się po rostu. Z kolei „Aquarelle” za krótki.

    Trochę chaotyczne to wszystko, bo dziś w robocie pożar, a do tablicy wywołany nie mogłem zgłosić nieprzygotowania.

    p.s. Ogniolisek cały dzień uniemożliwiał mi wpisanie się. Twierdził, że muszę włąć Javę i ciasteczka, a mam włączone…

  7. Niewykluczone, że coś dziś nasi majstrowie w firmie robili przeciwko atakowi spamów, którego nasze blogi doświadczają od paru tygodni. Tak podejrzewam, bo oddaliłam się na kilka godzin i widzę, że jest tylko jeden spam, a rano, po nocy, było ich 39 😯
    No i proszę, jak różne można mieć wrażenia. Mnie się Szymański nie wydawał za długi, bo były tam różne rzeczy. Co do „pszy-pszy” to ja nic nie mam, byle układało się w coś logicznego i ładnego, a tak w moim odczuciu było 🙂

  8. Na zakonczenie TEGO dnia Kol Nidre/Perry Como

    http://www.youtube.com/watch?v=SY6i6SobW6M

  9. Tak spiewal to Naftali Hershtik, przez wiele lat kantor glownej synagogi w Jerozolimie
    http://www.youtube.com/watch?v=2U89WwnV_7c

  10. Gostek – „Akwarela” mi rowniez przywolala skojarzenia z klasycznymi pozycjami muzyki ambient, choc niekoniecznie Eno. Tutaj dzialo sie duzo wiecej, choc raczej „klasycznie” jak na ten typ muzyki – utwor niczymnie zaskakiwal poza ladnie zorganizowanym brzmieniem. Jestem ciekaw co inspirowalo kompozytorke – w radio mowili, ze litewska muzyka ludowa, a nie artystowscy brytole 😉

    Rowniez budowa „Landscape” niczym nie zaskakiwala, inspiracje Lachenmannem raczej na wyrost. Moim zdaniem nie obronily sie zastosowane srodki. Szepty, szmery, giwzdy i inne glosy byly ciekawe, wywiedzione z muzyki improwizowanej (jak Phil Minton) czy poezji dzwiekowej (Henry Chopin na przyklad), ale nie mialy tej sily wyrazu i ekspresji. Moze to za intymne i wrazliwe srodki jak na muzyke komponowana.

    Natomiast caly koncert swietnie brzmial podczas w radiowej transmisji, dobrze wykorzystano akustyke kosciola, co najlepiej bylo slychac w pierwszy utworze tego wieczora (choc sam utwor najslabszy). Moze ktos sie odwazy napisac utwor specjalnie na poglosy takiego miejsca?

  11. ozzy, lisku – dzięki 🙂 Wczoraj byłam w synagodze Nożyków (przed pójściem na koncert do kościoła kalwińskiego 😉 ), gdzie Kol Nidre śpiewał rabin Lieber z Nowego Jorku, bardzo pięknie.

    Daniel Brożek – 1. ja jestem skłonna wierzyć dziewczynie, że inspirowała się litewską muzyką ludową, bo ma ona pewne bardzo charakterystyczne formy i brzmienia (bardzo ciekawe), a dla tamtejszych kompozytorów jest bardzo ważna; 2. łączenie utworu Ukrainki z muzyką improwizowaną (przecież to nie żaden kierunek), a tym bardziej z poezją dźwiękową (zwłaszcza Henri Chopinem, którego zresztą poznałam i rozmawiałam z nim, on bardzo lubił opowiadać o tym, co robił 🙂 ) jest nieuzasadnione, podobieństwa są tu tylko zewnętrzne.

  12. Jeszcze do ozzy’ego: nie miałam pojęcia, że Perry Como to śpiewał! To przecież amerykański Włoch.

  13. Nie lacze muzyki Anna Korsun z muzyka improwizowana (jesli ma byc gatunkowo – swobodna improwizacja) czy poezja dzwiekowa, a jedynie techniki wokalne, ktore uzyla. Chodzi mi o to, ze w wymienionych gatunkach te techniki przewaznie lepiej wypadaja.

  14. OK. Nie wiem, czy lepiej, mnie się to podobało, było zwarte i niedługie i nie znużyło jednostajnością.

  15. O, jak miło 🙂 Dzień dobry!
    „Pszyków” jeszcze trzy dni. Ale ogólnie muszę powiedzieć, że Jesień jest w tym roku naprawdę udana. Wczoraj w Koneserze było trochę słabiej (niestety akurat ten koncert TVP/NInA wybrały do rejestracji). Artura Zagajewskiego utwór bym skróciła (nawet wiem, w którym miejscu) i wtedy bardzo by mi się podobał 😉 Potem Jagoda Szmytka i Manos Tsangaris – takie zabawy robiło się w latach 60., tylko technika była mniej zaawansowana. Co do Tsangarisa, nie ma się co dziwić – studiował u Kagla. Ale kudy mu do mistrza. Można było się trochę pośmiać – i tylko tyle.
    Dziś za to dwa bardzo ciekawe koncerty, na których na pewno się nie zawiodę.

  16. Ano, pogoda ładna, ciepło, jabłka obrodziły, much brzęczą, taka jesień to może być 😀

  17. Też jestem za 😀
    Ale ponoć pogoda ma się popsuć…

  18. E tam, zaraz popsuć. Będzie ładnie, tylko że chlapowato 🙂

  19. Jednym sposobem na pogode jest jakas wieksza akcja spoleczna na rzecz poprawienia pogody. Moze byc nocny marsz z pochodniami i transparenrami. I koniecznie musi ktos przemawiac na wiecu, najlepiej aby byl to jakis psychiczny, ale nie jest to absolutnie konieczne. Moze Stankiewicz dalaby sie namowic?

  20. @ Kot Mordechaj 13:15
    Ywentualnie zbiorowe modły w tej intencji,rzecz jasna w jakimś godnym miejscu,np.w Sejmie -też nie byłyby złe 😉

  21. Trzeba robić wszystko jak zaklinacz deszczu, tylko odwrotnie. W szczegóły nie będę się wdawał, bo są drastyczne. 😈

  22. Niechciany deszcz bardzo prosze odsylac do mnie, dmuchajac na chmury w kierunku poludniowego wschodu 😀

  23. Hm, nie mogę podłączyć tego wideła, bo potrzebny do tego jakiś silverlight, a na tym kompie nie mogę nic sama zainstalować. Ale Olgę Fibak znam – poza tym, że jest żoną Wojciecha Fibaka, jest osobą z wykształceniem muzycznym, jednak od strony dziennikarskiej jej nie znam i chętnie poznam, jak sobie w innym kompie silverlighta zainstaluję 😉

css.php