Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman Co w duszy gra - Blog muzyczny Doroty Szwarcman

3.02.2019
niedziela

Lutosławski radiowy

3 lutego 2019, niedziela,

Dotarłam w końcu na Łańcuch XVI – i bardzo się z tego cieszę, zwłaszcza że dziś był bardzo ciekawy program: dalszy ciąg tematu „Lutosławski nieznany”.

Wystąpił Chain Ensemble pod kierownictwem Andrzeja Bauera, który już wcześniej w Nowym Teatrze pokazywał fragmenty muzyki Witolda Lutosławskiego pisanej dla teatru. Tym razem była też muzyka dla radia. Niewielu pamięta, a może też niewielu wiedziało, że jedynym etatem w życiu kompozytora był ten radiowy, i to przez 13 lat. Zachowała się jego teczka personalna, a w niej m.in. podanie o pracę w charakterze referenta w dziedzinie muzyki poważnej. W praktyce oznaczało to głównie tworzenie muzyki do słuchowisk i prowadzenie jej w charakterze dyrygenta.

Nie wszystkie z tych słuchowisk się zachowały, ale fragment jednego z nich został odtworzony: z Dziadów Mickiewicza. Powstało w 1949 r., ale zostało pokazane na antenie dopiero w 1955 r. Muzyka epicka, gęsta, choć na niewiele instrumentów. Inne słuchowisko dziś już nie istnieje, ostały się tylko nuty, więc odtworzono na żywo: Słopiewnie Tuwima czytane przez aktora (Andrzej Ferenc) i aforystyczne niemal komentarze muzyczne do każdego z wierszy. Ponadto fragmenty muzyki teatralnej: do Cyda Corneille’a (zwłaszcza świetne fanfary) wystawionego w Teatrze Polskim w 1948 r., do Wariatki z Chaillot Giraudoux z 1956 r. (na koncercie w Nowym Teatrze odegrano całość; tym razem był tylko zwięzły duet na skrzypce i harfę) i do Horsztyńskiego Słowackiego z 1953 r. A na finał – Mała suita, czyli bardziej oficjalne oblicze kompozytora z tych czasów.

To wszystko w drugiej części koncertu, ale i pierwsza była nader godna posłuchania. Jako że mamy w tym roku okrągłą rocznicę śmierci Grażyny Bacewicz, jej twórczość jest jednym z pobocznych akcentów na Łańcuchu XVI. Usłyszeliśmy rzadko wykonywany utwór Contradizione na orkiestrę kameralną z 1966 r., czyli z późnego okresu twórczości kompozytorki. Nie ma tu już więc radosnego neoklasycyzmu, jest nastrój i wyczulenie na barwę w duchu polskiego sonoryzmu. Ponadto w swoistym preludium do muzyki Lutosławskiego do Słopiewni włączone zostały do programu Słopiewnie Szymanowskiego. Zaśpiewała je przepięknie Agata Zubel. To jest po prostu nasz skarb narodowy.

Kategorie:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php