Koncert z zadaniami

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj

Program festiwalu Chopin i Jego Europa ma to do siebie, że zawiera wiele dzieł zadanych wykonawcom przez dyrekcję artystyczną.

Dziś takie zadania – dla {oh!} Orkiestry Historycznej oraz solistów – były dwa. Pierwsze dla skrzypaczki Chouchane Siranossian, która w zeszłym roku z tą samą orkiestrą grała koncert niejakiego pana Duranowskiego (czyli Durand), a w tym poproszono ją o wykonanie I Koncertu skrzypcowego Feliksa Janiewicza – najprostszego, w stylistyce bliskiego wczesnego klasycyzmu (w późniejszych koncertach miało się to zmienić). Domyślam się, że NIFC chciałby nagrać komplet jego koncertów. Trudno coś powiedzieć o interpretacji, tym razem mniej było niedoskonałości intonacyjnych, choć nie było to wykonanie z gatunku niezapomnianych. Ale też taki jest ten utwór.

Piszemy o tym, co ważne i ciekawe

Mocne canadiano

Nowy premier Kanady Mark Carney jest chodzącym wzorcem wszystkiego, czego Donald Trump nienawidzi najbardziej. Czy będzie też prorokiem antypopulistycznej reakcji?

Łukasz Wójcik

Martyna Pastuszka miała ciekawy pomysł na Symfonię g-moll KV 183 Mozarta. Dla mnie ten utwór jest niezwykle teatralny ze swymi częstymi zmianami planów dźwiękowych, i w tej interpretacji zostało to jeszcze wyostrzone przez szaleńcze czasem tempa i skrajne kontrasty. Można coś takiego kupić.

Natomiast zadanie, jakie powierzono znakomitemu gitarzyście Mateuszowi Kowalskiemu, w mojej optyce nie miało większego sensu, przynajmniej w tej formie. Chodzi o opracowanie Koncertu f-moll Chopina przez polskiego gitarzystę działającego w Niemczech, Jerzego Koeniga (który jest też autorem transkrypcji Koncertu e-moll i drobnych utworów Chopina) Orkiestra grała w składzie powiększonym, nikły dźwięk gitary był chyba trochę wzmocniony, ale i tak przytłoczony, choć akompaniując soliście orkiestra starała się grać jak najciszej, ale co z tego, gdy za chwilę musiała zagrać głośne tutti. Jeżeli już grać takie transkrypcje, to najlepiej byłoby np. z kwartetem smyczkowym, jak się czasem koncerty Chopina wykonuje. A tak człowiek słuchając empatycznie męczył się za solistę (ja się w każdym razie bardzo zmęczyłam). Jeden był plus: słynne solo waltorniowe znakomicie wypadło. Dla orkiestry było to też ćwiczenie przed październikowym konkursem, w którym będzie akompaniować solistom w finałach. Solista zaś na bis zagrał jeden z największych gitarowych przebojów, Requerdos de la Alhambra Francisca Tárregi – po prostu prześlicznie. Usłyszymy go jeszcze za tydzień, we środę, ale w bardziej kameralnym kontekście.

Udostępnij
Wyślij emailem
Drukuj