27.01.2012
piątek

W cieniu krucyfiksu

27 stycznia 2012, piątek,

Monachijski Don Carlos, wbrew temu, co podejrzewałam, nie był bynajmniej uwspółcześniony. Jürgen Rose wystawił go w konwencji ponadczasowej. Ubrania – dość proste, ale jednak jakoś tam nawiązujące do kontekstu społecznego i sytuacji w danym momencie. Scenografia – jak najprostsza. Wszystko działo się właściwie w jednym klaustrofobicznym czarnym wnętrzu o podłodze podnoszącej się ku tyłowi sceny; miało ono rozsuwane ściany, więc można było je za ich pomocą modyfikować; czasem pojawiały się pojedyncze rekwizyty jak krzesła czy łoże (to ostatnie w słynnej scenie w sypialni króla Filipa z IV aktu). Jeden element był wszak niezmienny: dominujący nad sceną ogromny krucyfiks, z lewej strony, pochylony nieco do tyłu. Miało to swój sens – w końcu wydarzenia te odbywały się w złowrogim cieniu Inkwizycji. W tym mrocznym spektaklu – co znamienne – była jedna barwna scena: całopalenia, gdy na scenę wchodził orszak wzorowany na procesjach z Sewilli.

Czytaj całość →

24.01.2012
wtorek

Idźcie na Strawińskiego!

24 stycznia 2012, wtorek,

Żywot rozpustnika, czyli The Rake’s Progress, jest jednym z moich ulubionych dzieł Wielkiego Igora. Ukoronowaniem okresu neoklasycznego (1948), w którym pobrzmiewa duch Mozarta, ale jednocześnie to coś niedefiniowalnego, co sprawia, że Strawiński jest Strawińskim. Premiera w Warszawskiej Operze Kameralnej, bodaj pierwsza w Polsce po wielu latach, miała miejsce dwa lata temu i wtedy nie mogłam niestety być, z tym większą przyjemnością nadrobiłam więc tę zaległość. A jest jeszcze tylko parę przedstawień! Jeśli więc ktoś tylko może, zalecam wybranie się tam. Tym bardziej, że rolę głównej heroiny, Anne Trulove, we wszystkich spektaklach wykonuje rewelacyjna Anna Mikołajczyk (jej zmienniczka zachorowała; zaniemógł też Jarosław Bręk, więc w roli taty Trulove występuje tylko Dariusz Górski). Resztę dzisiejszej obsady także bardzo polecam, zwłaszcza Aleksandra Kunacha w roli tytułowego rozpustnika oraz demonicznego, a zarazem jowialnego Tomasza Raka w roli Nicka Shadow, czyli diabła.

Czytaj całość →

22.01.2012
niedziela

Amerykański pomysł na barok

22 stycznia 2012, niedziela,

Różne pasticcia ostatnio słyszymy. Widać mamy potrzebę powrotu do tych zwyczajów powszechnych w czasach baroku, tym bardziej, że – jak słusznie wspomniała prof. Ewa Łętowska w prelekcji przed transmisją w Teatrze Studio – z muzyką dzisiejszą i mającą co najmniej 70 lat takie manewry są już mało możliwe. Wyjąwszy może – dodam – spektakle baletowe, gdzie zestawia się różne rodzaje muzyki, ale też zapewne trzeba uzyskać na to zgodę.

W czasach baroku różnie bywało, Bach mógł podpisać swoim nazwiskiem koncert na czworo skrzypiec Vivaldiego we własnej przeróbce na cztery klawesyny, a styl pozostaje vivaldiowski, łatwo rozpoznawalny. Powszechne były tego rodzaju sałatki z własnej twórczości operowej. Ale żeby w jednym spektaklu połączyć wstęp do jednego z Hymnów koronacyjnych Haendla i transkrypcje z suity klawesynowej Rameau z ariami Vivaldiego? Kiedy Minkowski tworzył „wyobrażoną symfonię”, trzymał się tylko Rameau. Ale taki kolaż jak ową Zaczarowaną wyspę wystawioną w Met (premiera odbyła się w sylwestra) mogli wymyślić tylko Amerykanie. A konkretnie dyrektor Met Peter Gelb, który zlecił zadanie sklecenia całości Jeremy’emu Samsowi.

Czytaj całość →

20.01.2012
piątek

Penderecki: hymny i modlitwy

20 stycznia 2012, piątek,

W ostatnich dziesięcioleciach muzyka Pendereckiego kojarzy się głównie z monumentalnością, więc aż dziwne się wydaje, że program, który tego wieczoru został wykonany w Filharmonii Narodowej pod batutą kompozytora, składał się aż z siedmiu jego utworów, a miał całkiem normalny wymiar czasowy. Rzecz wyjaśniają dwie okoliczności: po pierwsze, znalazły się w programie dwa utwory z wcześniejszych okresów twórczości, po drugie, obok nich program wypełniły dzieła, a w paru wypadkach nawet dziełka, pisane specjalnie na różne okazje.

Czytaj całość →

20.01.2012
piątek

Opera dla Soni

20 stycznia 2012, piątek,

Kiedy zobaczyłam, że w Catone in Utica będzie śpiewać Sonia Prina, wiedziałam już, że co najmniej ten jeden punkt będzie bez pudła. To się nie tylko sprawdziło, ale na dodatek Sonia, ze swoją wspaniałą siłą dramatyczną i wirtuozerią, okazała się królową wieczoru. Zaśpiewała też arię na bis, co zresztą chyba po raz pierwszy wydarzyło się w ramach Opera Rara. Zwykle te opery są tak długie, że choć kończą się aplauzem, nikt nie ma już siły ani na wykonywanie, ani na słuchanie bisów.

Dlaczego tym razem było krócej? Ponieważ nie zachował się I akt tej jednej z późniejszych oper Vivaldiego. Biondi zapewne coś by skombinował i zrekonstruował; Federico Maria Sardelli, również wielki znawca twórczości Vivaldiego, jest takim działaniom przeciwny. I słusznie, ponieważ to, co się zachowało, jest jednorodne stylistycznie i jak na Vivaldiego naprawdę momentami bardzo ciekawe. I nie było to żadne pasticcio, wszystko uczciwie napisane do libretta Pietra Metastasia.

Czytaj całość →

18.01.2012
środa

Paszportowe rozważania

18 stycznia 2012, środa,

Paszport „Polityki” dla Aleksandry Kuls – Oli, jak wszyscy o niej mówią – chyba najbardziej zaskoczył ją samą. A szczególnie uszczęśliwił Kaję Danczowską, która poczuła się doceniona jako pedagog. Myślę też jednak, że fakt, że Ola wybrała na swoją mentorkę właśnie panią Kaję, świadczy o wielkiej intuicji tej dziewczyny. W audycji w Dwójce powiedziała Beacie Stylińskiej, że długo się zastanawiała i poszukiwała, u kogo ma kontynuować naukę. A w karierze młodego artysty liczy się nie tylko naturalny talent, ale też i to, jak nim się gospodaruje.

Co będzie z nią dalej – wiadomo, że już taka, a nie inna sytuacja, w jakiej się znalazła na Konkursie im. Wieniawskiego, łącznie z nagrodą Kapituły Krytyków (do czego i ja się przyczyniłam), pomogła jej w dalszej karierze: przyszły rozmaite propozycje. Paszport zapewne dodatkowo jej pomoże. Mam nadzieję, że nie zaszkodzi – zresztą Ola wygląda na osobę skromną i rozsądną. I myślę, że będzie po prostu robiła swoje.

Czytaj całość →

15.01.2012
niedziela

Podróż z bogiem czasu…

15 stycznia 2012, niedziela,

…czyli z Kronosem w sali Polskiej Filharmonii Bałtyckiej trwał ponad dwie godziny, bez przerwy. Widocznie amerykańscy muzycy świetnie się czuli w tym miejscu i z tą publicznością, bo nie dość, że zaplanowali bardzo obszerny program, to jeszcze bisowali trzy razy. A publiczność w dużym stopniu składała się z ludzi młodych, tym bardziej, że miasto, które wsparło finansowo festiwal ambitnego Klubu Żak – Dni Muzyki Nowej, zarządziło, że bilety na ten koncert studenci mogli kupić zaledwie za 40 zł, a ci z Akademii Muzycznej nawet za 30 zł (normalna cena była 100 zł). Sala więc była praktycznie pełna (pojedyncze wolne miejsca). To był wielki finał tego festiwalu, a wcześniej wystąpili: Kwartet Śląski, Johann Johannsson z kwartetem smyczkowym (ponoć piękny koncert), Małe Instrumenty (które też prowadziły warsztaty „Wokół dźwięku”) i Lucky Dragons.

Program Kronos Quartet zawierał dwa główne elementy: repetitive music i muzykę etniczną; niejednokrotnie spotykał się jeden element z drugim. Podróżowaliśmy więc tym razem a to do Indii (Ram Narayan), a to do synagogi aszkenazyjskiej (modlitwa Sim Shalom w wersji melodycznej Alter Yechiela Karniola), a to do Syrii (Omar Souleyman), a w bisach nawet do Egiptu (słynny hit – Egyptian Tango) czy przedwojennej Grecji, a na koniec na Kurpie za sprawą kwartetowego opracowania jednej z Pieśni kurpiowskich, które Henryk Mikołaj Górecki, przyjaciel zespołu, pisał na chór.

Czytaj całość →

14.01.2012
sobota

Co z tym konkursem?

14 stycznia 2012, sobota,

A więc Kazimierz Monkiewicz, jak oświadczył wczoraj PAP, zamierza po tym wszystkim stanąć do konkursu. I co, ma szanse się przecisnąć? Wbrew pozorom - gdyby konkurs miał być ustawiony – niestety ma.

Przyjrzyjmy się ogłoszeniu konkursu. Par. 2 ust 1.: Wykształcenie wyższe, preferowane humanistyczne, artystyczne lub ekonomiczne. Pozornie pan M. się w tym nie mieści, ponieważ nie ma takowego wykształcenia – jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, wydziału elektroniki. Ale zwróćmy uwagę na jedno drobne słówko. Nie jest napisane WYMAGANE, lecz PREFEROWANE. Tak że tylko od komisji zależy, kogo przepuści, i może to być nawet absolwent elektroniki, jeśli większości komisji będzie się tak podobać.

Czytaj całość →

13.01.2012
piątek

Dlaczego rozmawialiśmy?

13 stycznia 2012, piątek,

Jak było do przewidzenia, prawie całe dzisiejsze zebranie Otwartego Forum Muzyki Polskiej przeszło na omawianiu sprawy NIFC. I od razu zwrócę honor ministerstwu, którego reprezentantka jednak była i nawet zabrała głos, ale po kolei.

Czytaj całość →

12.01.2012
czwartek

Wokół tego, co nas boli

12 stycznia 2012, czwartek,

Niektórzy, jak Bramman, żałowali tutaj, że rzadko rozmawia się o tym, co wokół muzyki, a co nas razi, boli czy nam przeszkadza. Jutro będzie okazja do takiego pogadania. Wiem, że wielu z Was w tym czasie pracuje czy zgoła nie interesuje się tematem, czy też w ogóle nie może, ale ja tam będę i potem zdam sprawozdanie. A może to przeczyta ktoś, kto też zechce przyjść?

Jutro więc o 10:30 w siedzibie Mazowieckiego Centrum Kultury i Sztuki na Elektoralnej odbędzie się spotkanie Otwartego Forum Muzyki Polskiej. Ta formacja zawiązała się w sierpniu 2010 r. i, tu cytuję organizatorów, ”stanowi platformę spotkań, dyskusji i współdziałania organizacji mających osobowość prawną, kręgów nieformalnych jak i osób prywatnych. Obecnie w Forum jest ok. 60 uczestników, w tym instytucje o statusie narodowym, departamenty MKiDN, instytucje samorządowe i pozarządowe, reprezentacje nieformalne i uczestnicy indywidualni. Forum stanowi inicjatywę o charakterze obywatelskim. Jest ruchem maksymalnie niesformalizowanym. Posiada jedynie koordynatorów pracy w osobach kompozytora Macieja Zielińskiego i kontrabasisty jazzowego Piotra Rodowicza. Jednym ze sposobów wyrażania opinii wobec zjawisk zachodzących w kulturze muzycznej są komunikaty Forum. Forum ma za cel nazywanie rzeczywistości, wyrażanie opinii i szukanie możliwości współdziałania. Aby stać się uczestnikiem forum wystarczy przyjść na jedno z organizowanych spotkań i zgłosić swój adres internetowy. Można też dokonać zgłoszenia przez wyrażenie woli uczestnictwa w Forum na adres ofmp@wp.pl„.

Na jutrzejszym spotkaniu będzie omawiana w pierwszym rzędzie sytuacja w NIFC, ale także sytuacja Chóru Polskiego Radia; wśród zaproponowanych tematów są też m.in. finansowanie publicznych mediów, realizacja Paktu dla Kultury w sferze muzyki, działalność Instytutu Muzyki i Tańca, kultura w samorządach, relacje sektorów publicznego, samorządowego i pozarządowego w kulturze, pozarządowi menagerowie kultury, digitalizacja i udostępnienie zdigitalizowanych zbiorów. Ambitnie, ale na pewno nie zdąży się na jednym spotkaniu, zwłaszcza, że salę mamy do 13. No, ale będą kolejne spotkania i chyba ruszymy porządnie wreszcie z tym. Teraz będzie mowa przede wszystkim o NIFC – to jest najpilniejsze. Zaproszony został też oczywiście Kazimierz Monkiewicz, ale ponoć ma w tym czasie inne spotkanie. Z ministerstwa początkowo wybierał się ponoć dyr. Zenon Butkiewicz z Departamentu Instytucji Narodowych, ale ostatecznie stanęło na tym, że ministerstwo nikogo nie przyśle.

PS. Jak już jesteśmy przy p. Monkiewiczu, dostałam kolejny prezent: fotokopię protokołu Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Panasonic Polska z dn. 24 maja 2010 r., które dotyczyło wyłącznie „podjęcia uchwały w sprawie odwołania Pana Kazimierza Leszka Monkiewicza z funkcji Prezesa Zarządu oraz członka Zarządu”. Nieprawdą są więc słowa, które pan M. wypowiedział w tym wywiadzie: „Gdy przestała istnieć firma Panasonic Polska i całość interesów tej korporacji przejął jej niemiecki oddział, nie chciałem tam dłużej pracować”. Nie on nie chciał, lecz jego nie chcieli.

10.01.2012
wtorek

La scène florissante

10 stycznia 2012, wtorek,

Ten tytuł to nawiązanie nie tylko do nazwy słynnego zespołu Les Arts Florissants, ale i do faktu, że kiedy weszliśmy na salę Filharmonii Narodowej, zobaczyliśmy na scenie… kwitnące róże. Sztuczne, ma się rozumieć, i przestawiane przez śpiewających wykonawców; wśród nich właśnie została ukąszona Eurydyka z pierwszej z wystawionych przez zespół tego wieczoru jednoaktówek: Zejścia Orfeusza do piekła Marca-Antoine’a Charpentiera.

Zwierzałam się dziś koleżeństwu blogowemu (a obrodziło dziś, bo i Beata się pokazała, i bazylika, i lesio, i niespodziewanie dotarł jednak 60jerzy), że lubię takie semisceniczne inscenizacje. Zbyt mało jest wówczas możliwości wydziczania się na siłę, a przy tak oszczędnym działaniu trzeba ograniczać się do skrótu, symbolu i minimalnej ilości rekwizytów, a więc inscenizacje takie wymagają inteligencji, a nieraz i poczucia humoru. Tym wszystkim wykazał się Bruno Ravella, młodzi śpiewacy byli wspaniale naturalni, a zespół instrumentalny z wdziękiem i energią im towarzyszył.

Czytaj całość →

8.01.2012
niedziela

Każdy może być Kainem?

8 stycznia 2012, niedziela,

Edward Pałłasz, wicedyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej, i – jako autorka libretta – Joanna Kulmowa, współpracująca z tą instytucją od samego początku, stworzyli rzecz, której premiera na tych deskach jest prawdopodobnie ostatnią na najbliższe trzy lata, o czym wspominałam już tutaj. Jeszcze tylko dwa spektakle tego dzieła – w poniedziałek i we środę – i od razu powiem, że warto, jeśli tylko ktoś może się wybrać.

Czytaj całość →

5.01.2012
czwartek

Co słychać u Piotra Beczały – suplement

5 stycznia 2012, czwartek,

Jeśli czytaliście noworoczny numer „Polityki”, trafiliście zapewne na mój artykuł pt. Polskie głosy rządzą. Pierwotnie miał on dużo większą objętość, trzeba było go wydatnie skrócić. I okazało się, że jest pomyłka w zapowiedzi dalszego ciągu sezonu Piotra Beczały na scenach świata.

W styczniu i lutym będzie w Paryżu, tak, jak napisałam, ale nie aby zadebiutować w roli Kawalera Des Grieux w Manon Masseneta, lecz aby wystąpić w jednej ze swych koronnych ról, Księcia Mantui w Rigoletcie. „Kawalerski” debiut i owszem się odbędzie, ale podczas marcowej premiery tej opery w Met, a jego partnerką, czyli wykonawczynią roli tytułowej, będzie Anna Netrebko (będzie można obejrzeć ten spektakl w transmisji HD).

Czytaj całość →

2.01.2012
poniedziałek

Noworoczne niusy

2 stycznia 2012, poniedziałek,

Zacznę od ekskluziwa. Otóż dziś po konferencji prasowej podsumowującej polską prezydencję kulturalną podeszłam do ministra Zdrojewskiego i spytałam na stronie, czy szykowane jest jakieś rozwiązanie w kwestii NIFC. Odpowiedział, że w ciągu tygodnia ogłosi konkurs na stanowisko dyrektora; kompletowane są dokumenty, formułowane warunki i zaraz będzie można to zrobić. To jest chyba właściwe rozwiązanie na teraz. A jak się nie uda, wtedy będzie można myśleć, co dalej. Teraz tylko trzymać kciuki, żeby zgłosił się ktoś sensowny.

Z konferencji, a trochę i z wcześniejszej wiedzy (powziętej z indywidualnych rozmów): niektóre cenne inicjatywy prezydencyjne będą miały dalszy ciąg. Dotyczy to np. orkiestry I, Culture, czyli naszego muzycznego Partnerstwa Wschodniego. Znów zbierze się w tym roku, by wczesną jesienią odbyć tournee po stolicach krajów – Partnerstwa Wschodniego właśnie. Ma być tak: stały „dom” prawdopodobnie w Lublinie, raz w roku trasa koncertowa, raz w roku rezydencja na dobrym europejskim festiwalu. Ambitnie.

Czytaj całość →

31.12.2011
sobota

Kochane Frędzelki!

31 grudnia 2011, sobota,

Kończymy rok stary, wchodzimy w rok nowy. Ten, co się właśnie kończy, pod wieloma względami nie był dobry – ujawniło się wiele tematów bardzo przykrych. Ale mogą one być zarzewiem czegoś dobrego: próby pospolitego ruszenia w obronie kultury muzycznej. Być może, choć nie jest to pewne. Nam tutaj i tak nic, co muzyczne (i dobre), nie jest obce, więc i w tym dziwnym roku (dla niektórych z nas bardzo złym w kwestiach osobistych) znajdowaliśmy też niemało satysfakcji dla siebie. I tak będzie również, mam nadzieję, w roku nowym, tyle że liczę na to – liczymy wszyscy – że bez sensacji podobnych do tegorocznych.

Bardzo, bardzo ciepłe myśli posyłam w Waszą stronę niezależnie od tego, gdzie fizycznie jesteście, czy się tu odzywacie, czy jesteście tylko biernymi czytelnikami, czy odzywaliście się kiedyś i przestaliście (kilku nicków bardzo mi brak)… Ze swej strony będę się starać, żeby nasz latający Dywan docierał w strony piękne. Nie mam złudzeń, że ominie nas proza życia, ale dzięki temu, co tu wszyscy kochamy, czyli muzyce, jest i będzie ona łatwiejsza do zniesienia.

Wszystkiego najmuzyczniejszego! TROMBY!